Elara Thorne, córka Bety watahy Niebiańskiego Eteru, odlicza dni do swoich dwudziestych pierwszych urodzin — momentu, w którym więź godowa wreszcie się dopełni. Spodziewa się, że zostanie połączona z Brockiem Vance’em, synem Alfy, lecz jego narastająca agresja i drapieżne żądania sprawiają, że Elara czuje się bardziej jak ofiara niż życiowa partnerka. Kiedy na jej progu zjawia się tajemniczy, przystojny nieznajomy o imieniu Trey — dokładnie w chwili, gdy Brock przekracza kolejną granicę — Elara czuje natychmiastowe przyciąganie i poczucie bezpieczeństwa, jakiego nigdy wcześniej nie zaznała. Jednak Trey nie jest tylko przypadkowym gościem; to Alfa z rywalizującej watahy, skrywający sekret, który może ocalić lub unicestwić rodzinę Elary. W miarę jak jej urodziny się zbliżają, Elara musi lawirować między niebezpieczną zazdrością przyszłego Alfy a niezaprzeczalnym magnetyzmem mężczyzny, w którego rękach leży przetrwanie jej watahy.

Pierwszy Rozdział

Pukanie do drzwi wejściowych wyrwało Elarę z zadumy. Rodzice nie pukaliby przed wejściem, więc to musiał być… Uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdy odłożyła talerz, który właśnie szorowała, i pośpiesznie wytarła dłonie w ścierkę. W brzuchu poczuła trzepot skrzydeł motyli, gdy otworzyła drzwi, w których ujrzała swojego chłopaka, niedbale opartego o próg. Na jego twarzy błąkał się swobodny uśmiech, a światło na ganku podkreślało jego włosy w kolorze ciemnego blondu. Brock Vance. Syn Alfy, którego umięśnione ciało idealnie pasowało do roli, jaką niosło ze sobą jego przyszłe przeznaczenie. Jego ciemnobrązowe oczy omiotły ją wzrokiem, taksując jej nieco niechlujny wygląd. Elara pod jego spojrzeniem odruchowo schowała się nieco za drzwiami, mając włosy o odcieniu ciemnego bursztynu upięte w kok, luźny t-shirt i powiewne szorty. Na jej ustach wykwitł nieśmiały uśmiech. „Nie wiedziałam, że wpadniesz”. Jego uśmiech poszerzył się, odsłaniając rząd białych zębów, na których widniał jedynie lekki zarys kłów, w jakie mogły się zmienić. „Pomyślałem, że zebranie twoich rodziców może się przeciągnąć i że przyda ci się towarzystwo”. Elara odwzajemniła uśmiech i otworzyła drzwi szerzej, zapraszając go do środka. Kolejny późny wieczór jej rodziców, pomagających wataże w pilnej sprawie, która zawsze zdawała się przeciągać do późnej nocy. Brock pewnie oderwał się od ściany i wszedł do domu, jakby znał jego rozkład na wylot. Elara zdała sobie sprawę, że na tym etapie ich związku prawdopodobnie tak właśnie było. Ostatnie spojrzenie na pustą ulicę utwierdziło ją w przekonaniu, że rodzice jeszcze nie wracają. Zamknęła drzwi na klucz. W wiosce od lat panował spokój, ale rodzice zawsze przypominali jej o zamykaniu domu. W czasach nastoletnich obrywała za zapominanie o tym tak często, że ten szybki manewr stał się odruchem bezwarunkowym. Gdy tylko Elara odwróciła się od drzwi, Brock ujął jej twarz w kształcie serca w dłonie i przycisnął swoje usta do jej ust. Wspięła się na palce, by odwzajemnić tę pasję, zanim się odsunęła. Czuła, jak dotyk jego warg wciąż mrowi na jej skórze. Brock objął ją ramieniem, prowadząc do ciasnej sypialni. Było tam miejsce tylko na łóżko, szafkę nocną i komodę, na której stał mały telewizor. Puścił Elarę, by rozłożyć się na łóżku z szorstkimi dłońmi splecionymi za głową, zajmując już niemal całe miejsce. Uniósł brew, widząc Elarę wahającą się w progu. „Myślałem, że obejrzymy film”. Zerknął w stronę telewizora, a potem poklepał wolne miejsce obok siebie, zapraszając ją do siebie. Elara biła się z myślami, zastanawiając się, co zrobiliby rodzice, gdyby zastali ich samych w jej pokoju. Ale była już dorosła, a oni lubili Brocka. Uśmiechnęła się więc i skinęła głową. Uchyliła drzwi, by słyszeć ewentualny powrót rodziców, i dołączyła do niego na łóżku, trzymając się swojej strony. Sprzeczali się o to, który film obejrzeć, aż w końcu stanęło na wyborze Brocka. Elara zacisnęła usta, ale nie sprzeciwiła się filmowi akcji, który kazał jej oglądać już tysiąc razy. Po podjęciu ostatecznej decyzji Brock dźwignął się z łóżka, by wsunąć płytę DVD do starego odtwarzacza. Przy okazji zamknął drzwi i zgasił światło; jedyny blask w pokoju pochodził teraz od przyćmionej poświaty ekranu. Elara usiadła prosto. „Chcesz, żebym zrobiła popcorn?” „Mmm, wciąż jestem pełny po kolacji”, odpowiedział Brock z chytrym uśmiechem i wślizgnął się z powrotem na łóżko. Siedzieli oddzielnie tylko przez chwilę, dopóki Brock nie zapytał: „Dlaczego jesteś tak daleko?” Zanim Elara zdążyła odpowiedzieć, jego silne ramiona przyciągnęły ją do siebie, a ona oparła głowę na jego mocnej piersi. Czuła, jak tętno jej przyspiesza pod wpływem tej bliskości, gdy jego szorstka dłoń zaczęła kreślić kręgi na dole jej pleców. „Cieszysz się na swoje przyjęcie?”, szepnął, pochylając głowę w jej stronę. „Jak mogłabym się nie cieszyć? Biorąc pod uwagę, ile wysiłku włożono w planowanie”, podniosła na niego wzrok, „i żeby sprawdzić, czy…” Brock uniósł brew. „Czy jesteśmy partnerami?” Policzki Elary zapłonęły od tego pytania. „Tak, to... Mam nadzieję, że tak”. Jego oddech był gorący przy jej twarzy, gdy przycisnął swoje usta do jej warg. „Wiesz, jest inny sposób, żeby to sprawdzić…” Elara zesztywniała i odsunęła się od pocałunku. „To stary mit. Jedynym sposobem, żeby się dowiedzieć, jest poczucie przyciągania więzi. Nie przez... robienie tego”. Nie potrafiła wypowiedzieć tego słowa na głos. Nie wtedy, gdy byli tak blisko, a w pokoju było tak ciemno. Cofnął się, by oglądać film, a przez ciało Elary przeszedł cichy dreszcz ulgi. Wiedziała, czego chciał, dlaczego przyszedł tutaj pod nieobecność jej rodziców. Jego pożądanie zawsze było silne, ale niecierpliwość wciąż rosła. Miała nadzieję, że może dzisiejszego wieczoru uda jej się sprawić, by zrozumiał, dlaczego czekanie jest dla niej tak ważne. Chciała mieć pewność, że są sobie przeznaczeni, zanim staną się jednością. Słyszała, że to doświadczenie jest magiczne. Nic – ani nikt – nie może się z tym równać. Jednak więź między nimi nie zmieniła się jeszcze w tę właściwą dla partnerów. Po kilku minutach Brock powiedział: „Za kilka dni skończysz dwadzieścia jeden lat, przecież już wiemy, że jesteśmy sobie pisani”. Przerwał na chwilę. „Jaki jest sens czekać jeszcze te parę dni?” Elara uniosła głowę z jego piersi, wpatrując się w niego intensywnie swoimi szmaragdowymi oczami. „Rodzice mogą wrócić w każdej chwili. I mówiłam ci, że chcę poczekać”. Miała wrażenie, że prowadzili tę rozmowę już zbyt wiele razy. Mętne, brązowe oczy Brocka odpowiedziały równie intensywnym spojrzeniem. „Zebranie potrwa dziś do późna, więc nie musimy się nimi martwić”. Całkowicie zignorował drugą część jej argumentacji. Lekko poirytowana Elara odparła: „Możemy po prostu oglądać film?”. Ostentacyjnie wbiła wzrok w ekran i odsunęła się od niego. Brock zaśmiał się cicho. „Ale to jest znacznie zabawniejsze”. Jego usta musnęły jej szyję, wywołując u Elary dreszcz, i nie był to ten przyjemny rodzaj. Zwrócił się całym ciałem ku niej, niemal na niej lądując. Na jego ustach igrał drapieżny uśmiech, a wzrok niezmiennie spoczywał na jej wargach. Jedną dłoń zanurzył w jej włosach, drugą mocno objął ją w talii. Elara próbowała wyślizgnąć się spod niego, ale jego silne ramiona przytrzymały ją w miejscu, gdy pochylił się, by znów ją pocałować. Jego napór przybrał na sile, gdy wsunął swój język w jej usta, rozwalając kok na jej głowie. Dłoń na jej biodrze przesunęła się powoli w górę, majstrując przy rąbku koszulki. Brock był starszy i może to oznaczało, że oczekiwał od ich związku czegoś więcej. Byli ze sobą wystarczająco długo, by było to naturalne, a jednak coś budziło w Elarze opór. Chciała, aby jej pierwszy raz był z jej przeznaczonym partnerem. Może to był Brock... ale co, jeśli nie? Czuła ścisk w żołądku i wiedziała, że nie chce tego z nim robić. Przynajmniej nie teraz i nie przy tym, jak się wobec niej zachowywał. Naciskanie na nią mimo jej sprzeciwu mogło być znakiem, że nie rozumie jej prawdziwych potrzeb. Pchnęła dłońmi jego pierś, próbując go odsunąć. On jednak odebrał to jako zachętę do dalszych działań. Ręka, która błądziła w jej włosach, stała się bardziej natarczywa, unieruchamiając ją. „Proszę, Brock”, błagała Elara, „Przestań, nie chcę tego. Nie dzisiaj”. Wydobył z siebie drapieżny warkot, a ona znów spróbowała się poruszyć, by wydostać się spod niego. Jednak jego ręce i nogi owinęły się wokół niej, przygniatając ją z łatwością. Zdała sobie sprawę, że nie ma stąd wyjścia, chyba że wrócą rodzice – choć on zdawał się być pewien, że tak się nie stanie. Błagała ponownie: „Przestań, proszę”. Nie przestał, wykorzystując jej słowa jako dodatkową zachętę, gdy jego dłoń spoczęła na krawędzi jej spodni. Jego usta napierały na jej, mimo że zaciskała zęby. Rozpiął swoje spodnie, a jego druga ręka powędrowała do rąbka jej szortów. Jego dłonie znieruchomiały, gdy w całym domu rozległo się echo dzwonka do drzwi. Oczy Elary rozszerzyły się na ten dźwięk; miała nadzieję, że to wystarczy, by Brock przestał, by z niej zszedł. Dzwonek zadzwonił ponownie, a Elara szepnęła ponaglająco: „Powinnam sprawdzić, kto to”. Na twarzy Brocka odmalował się grymas, ale nie protestował, gdy Elara uwolniła się z jego uścisku i wybiegła z sypialni. Nie wiedziała, kto stoi po drugiej stronie, ale była gotowa podziękować swojemu wybawcy. Elara była tak wdzięczna, że nawet nie sprawdziła wizjera, zanim otworzyła drzwi na oścież. Zaparło jej dech, gdy spojrzała na najatrakcyjniejszego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek widziała. W jego stalowych, niebiesko-szarych oczach, przesłoniętych nieco przez ciemne włosy sięgające do ramion, czaiła się gwałtowność, której nie potrafiła do końca zrozumieć. Wciąż bez tchu, zmarszczyła brwi, patrząc na nieznajomego. „W czym mogę pomóc? Czy to na pewno ten...” Zerknęła w stronę sypialni, z której wyszedł Brock, zapinając już spodnie. Widząc innego mężczyznę, który mu przerwał, skrzywił się z wściekłością. Oczy nieznajomego zignorowały go, pozostając utkwione w Elarze. Czuła się bezbronna pod jego przedłużającym się spojrzeniem, jakby to, co przed chwilą niemal się wydarzyło, było wypisane na jej twarzy – i widoczne w jej nieładzie w ubraniu. Spróbowała ponownie: „Przepraszam pana? Czy mogę w czymś pomóc?” Twarda twarz nieznajomego rozluźniła się w uprzejmym uśmiechu. „Witaj, Elaro. Szukam twojego ojca”.

Odkryj więcej niesamowitych treści