Elara wiedziała, że musi oddać kurtkę Reeve’a. Nie mogła jej trzymać jak jakaś wariatka. Nawet jeśli była bardzo wygodna i wyglądała w niej naprawdę uroczo, musiała ją zwrócić. Każdy zmiennokształtny, który zbliżyłby się wystarczająco blisko, poczułby na niej zapach Reeve’a i mógłby założyć coś, co nie było prawdą.
Zadzwoniła do Reeve’a podczas przerwy na lunch, a on odebrał radosnym: — Cześć, Ela
















