Sama rozmowa telefoniczna z Junie nie wystarczyła; przyjaciółka nalegała, by Elara odwiedziła ją tuż po jej zakończeniu.
Właśnie dlatego o piętnastej Elara stała przed drzwiami Junie i pukała.
Puk, puk, puk...
Kostki Elary uderzyły miękko w drzwi po raz drugi, z mniejszym entuzjazmem niż za pierwszym razem.
Po przyjeździe była niespokojna i pełna oczekiwań; ale teraz powoli przechadzała się obok d
















