Każda para oczu w sali zwrócona była na Elarę, gdy słowa zaczęły płynąć z jej ust. Nie planowała zabierać głosu, ale im dłużej Alfa Arthur stał przed całą watahą i oczerniał bliźniaczych Alfów z watahy Stellaris, tym bardziej narastał w niej impuls, aż Elara nie mogła już dłużej nad nim zapanować.
— Dość tego, Alfo Arthurze! — usłyszała swój własny krzyk.
— Elara, proszę! — Jej matka, Mara, pociąg
















