Prawdę mówiąc, Paige nie ukończyła studiów. Po prostu Mercerowie wydali mnóstwo pieniędzy, by kupić jej dyplom.
Mercerowie i Vane’owie byli starymi przyjaciółmi rodzinny. Paige nie tylko od dziecka kochała Dominica, ale była też wychowywana przez rodziców na przyszłą panią Vane. Nie spodziewała się, że nagle znikąd pojawi się Evangeline. „Co daje tej brzydkiej wieśniaczce prawo do wyboru jednego z pięciu synów rodziny Vane na narzeczonego?” – twarz Paige lekko pociemniała. „Może tknąć każdego z nich – ale nie Dominica!”.
…
Samochód powoli wjechał na teren posiadłości Vane’ów. Pozostali trzej bracia byli w domu i serdecznie przywitali Paige, której dawno nie widzieli.
Paige wyjęła prezenty przygotowane za granicą i rozdała je wszystkim. Po chwili spojrzała ponownie na Evangeline i powiedziała z przepraszającą miną: „Przepraszam, Evangeline. Dowiedziałam się o twojej wizycie u Vane’ów dopiero po powrocie, więc nie przygotowałam dla ciebie prezentu…”.
Evangeline pomyślała, że ta kobieta strasznie pozuje, ale zanim zdążyła się odezwać, gadatliwy Finley wtrącił się: „Za co ty przepraszasz, Paige? Przecież nawet się nie znacie”. Następnie, otwierając swój prezent, zawołał z zachwytem: „Woah, to najnowsza konsola – i to w edycji limitowanej! Jesteś kochana, Paige”.
Evangeline czuła się wyobcowana, ale wcale nie chciała się integrować, więc poszła na górę do siebie. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi sypialni; otworzyła je i ze zdziwieniem spojrzała na stojącego przed nią Dominica.
„Mercerowie wydają dziś uroczystą kolację z okazji powrotu Paige. Dziadek poprosił, bym ci towarzyszył” – wyjaśnił Dominic. Skoro dziś była jego kolej na opiekę nad Evangeline, wszelkie inne sprawy związane z nią również spadły na niego.
Evangeline początkowo nie miała ochoty iść, ale skoro Jeremiah poprosił Dominica, by jej towarzyszył, nieobecność byłaby nietaktem. Westchnęła więc i pojechała z Dominikiem oraz Paige do butiku.
Po przyjeździe na miejsce Dominic usiadł na kanapie i czekał na obie panie. Paige ujęła dłoń Evangeline niczym starsza siostra, mówiąc: „Evangeline, nie denerwuj się tak tą kolacją. Nie martw się, w razie czego po prostu mnie szukaj”.
Evangeline z trudem znosiła afektowane maniery tej kobiety. Odpowiedziała z uśmiechem: „W porządku. Dziadek Vane powiedział, że Dominic będzie dziś moim eskortą. Czuję się spokojna, mając go przy sobie”.
Zgodnie z przewidywaniami Evangeline, twarz Paige wyraźnie stężała, a jej uścisk na dłoni dziewczyny nieświadomie się zacisnął. Szybko jednak odzyskała pogodny wyraz twarzy. „Masz rację. Wybierzmy więc sukienki. Lepiej nie kazać Dominikowi czekać” – powiedziała z uśmiechem, po czym dodała: „Może ja wybiorę coś dla ciebie? Często przeglądam takie kreacje”.
„Dobrze”.
„Może ta?”.
Evangeline spojrzała na sukienkę, którą trzymała Paige. Była to ciemnozielona suknia wieczorowa bez ramiączek, kompletnie niepasująca do jej wieku – zazwyczaj nosiły takie kobiety po trzydziestce. „Zgodnie z oczekiwaniami, ta kobieta to niezła świętoszka” – pomyślała.
Z kolei Paige była pewna, że Evangeline, jako dziewczyna ze wsi, niewiele wie o modzie. „Coś nie tak? Nie podoba ci się?” – zapytała. Ku jej zaskoczeniu, Evangeline skinęła głową.
„Dobrze, biorę tę” – odpowiedziała Evangeline. Guzik mnie obchodzi, co mam na sobie, skoro i tak oszpeciłam sobie twarz tym makijażem.
Paige uśmiechnęła się triumfalnie. „Chodźmy więc zrobić makijaż”.
„Nie, dziękuję. Ostatnio mam alergie skórne”.
Paige nie drążyła tematu. W końcu najbardziej cieszyło ją to, że Evangeline będzie wyglądać brzydko.
Obie panie wyszły z garderoby, gdy skończyły przygotowania. W jaskrawym kontraście do Evangeline, Paige prezentowała się uroczo i subtelnie w swojej jasnoniebieskiej sukni wieczorowej.
Dominic lekko zmrużył brwi, ale nic nie powiedział.
Przyjęcie odbywało się w posiadłości Mercerów, a zaproszonymi gośćmi byli przyjaciele Paige i część jej krewnych. Po przybyciu na miejsce Paige udała się przywitać gości.
„Więc to jest ta Evangeline Ashford, tak? Jak taka brzydka kobieta może stać obok Dominica, Paige?” – powiedziała Macy Thorne, kuzynka Paige.
Na prośbę Jeremiaha, Dominic nie odstępował Evangeline na krok, a para stojąca razem przyciągała mnóstwo spojrzeń.
Paige wyglądała na niezadowoloną. „Macy ma rację. Nawet ja nigdy nie byłam na przyjęciu jako oficjalna partnerka Dominica; co daje tej kobiecie takie prawo?”.
W tym momencie Macy powiedziała złośliwie: „Skoro odważyła się tu przyjść, muszę dać jej nauczkę, Paige”.
Paige ostrzegła ją z lekkim grymasem: „Nie rób niczego lekkomyślnego, Macy”.
„Nie martw się, Paige. Znam umiar”.
…
Na przyjęciu Dominic spotkał kilku znajomych ze sfer biznesowych, więc uciął sobie z nimi krótką pogawędkę.
Evangeline tymczasem przechadzała się samotnie wokół basenu w ogrodzie. „Nudzę się na śmierć. Może wymknę się stąd i spotkam później z Jace’em?” – pomyślała. Zanim zdążyła się zorientować, ktoś uderzył w nią z dużą siłą, przez co straciła równowagę i wpadła do basenu.
Zaczęła walczyć o oddech w wodzie. Nie bała się niczego – z wyjątkiem otwartych zbiorników wodnych!
Ponieważ przyjęcie odbywało się w ogrodzie, na widok tego, co się stało, podniósł się gwar. Usta Paige wygięły się w ledwo dostrzegalnym uśmiechu, który jednak zamarł na jej twarzy, gdy zobaczyła Dominica wskakującego do wody.
…
Po uratowaniu z basenu, Evangeline i Dominic zostali zaprowadzeni do osobnych pokoi na piętrze, aby się przebrać.
Evangeline miała minę ciemną jak chmura gradowa, stojąc w pokoju owinięta ręcznikiem kąpielowym. „Ta osoba pożałuje, że mnie wepchnęła do tej wody!”.
Wtedy usłyszała pukanie do drzwi, a następnie głos Luciana: „Przyniosłem ci ubrania, Evangeline. Wszystko w porządku?”.
Otrząsnąwszy się, Evangeline otworzyła drzwi, odebrała ubrania od Luciana i podziękowała.
„Ty…” – Lucian patrzył na nią z osłupieniem. Ta twarz wyglądała zupełnie inaczej niż wcześniej! Właściwie wyglądała dokładnie tak, jak na zdjęciu, które pokazał nam Finley…
Dopiero wtedy Evangeline zdała sobie sprawę, co się stało. Jej makijaż spłynął trochę podczas ratunku, a ona przed chwilą starła go ręcznikiem, bo źle się czuła. Choć peruka wciąż była na miejscu, jej twarz… „Argh, dałam się ponieść złości! Jak mogłam o tym zapomnieć?!”.
















