W dniu swoich osiemnastych urodzin świat Anneliese Claude rozpadł się na kawałki. Wleczona do ciemnej uliczki przez zbirów i pozostawiona w ruinie, jej reputacja została zniszczona w jedną noc. Między nią a okrucieństwem świata stanął Zachariasz Shaw – mężczyzna, który wkroczył jak zbawiciel, zamknął jej oprawców i uklęknął, by się oświadczyć. Myślała, że jest jej światłem w ciemności. Przez dwa lata poświęciła się ich małżeństwu, nawet po cichu przygotowując się na dziecko – aż pewnego dnia podsłuchała prawdę. "Gdybym nie bał się, że zacznie kopać głębiej i doprowadzi do zamknięcia Seliny, myślisz, że ożeniłbym się z tak splamioną kobietą jak ona? Jest tak łatwowierna." Ta chwila zniszczyła wszystko. Jej rzekome zbawienie było kłamstwem. Jej "mąż" wykorzystywał ją tylko – jako pionka, by chronić swoje ukochane białe światło księżyca. Kiedy Selina wróciła, Anneliese wybrała godność zamiast złudzeń. Złożyła pozew o rozwód. Zachariasz zadrwił. "Piesek opuszcza swojego pana? Proszę cię. Nie przetrwa ani jednego dnia beze mnie. Wkrótce wróci na kolanach." Ale świat nie widział złamanej kobiety. Widzieli ją powstającą z popiołów – niegdyś pogardzana żona odrodziła się jako olśniewający geniusz technologii, błyskotliwa i niedostępna. A Zachariasz? To on został klęcząc w deszczu, błagając: "Anneliese… Pomyliłem się. Spójrz na mnie, tylko raz. Proszę…" Za późno. Ponieważ wtedy mężczyzna o zimnych oczach i płonącym sercu porwał ją w ramiona – nieuchwytny książę koronny, który nie kłaniał się nikomu poza nią. "Jeszcze raz nazwiesz ją 'kochanie', a dopilnuję, żebyś gnił w swoim nieszczęściu. Jest moja – a dziś wieczorem wraca ze mną do domu. Skarbie, przepłuczmy ci oczy. Twój prawdziwy mąż jest gotowy."

Pierwszy Rozdział

Przyjaciółka Anneliese Claude twierdziła, że widziała, jak Zachariasz Shaw wchodził do hotelu z inną kobietą, a oboje zachowywali się zbyt blisko. Anneliese po prostu to wyśmiała. "To musi być pomyłka." Zachariasz? Zdradzałby ją? Dorastali obok siebie. Trzynaście lat historii, lojalności i więzi tak głębokiej, że wydawała się nienaruszalna. Zaledwie w zeszłym miesiącu wynajął największy ekran cyfrowy w Oceaton na jej urodziny. Jego deklaracja miłości była wyświetlana w pętli dla całego miasta. Tego rodzaju oddanie nie znika ot tak. Poza tym starali się teraz o dziecko. Właśnie odebrała wyniki badań przedciążowych. Wszystko wyglądało dobrze. Gdy tylko zobaczyła raport, od razu poszła do jego biura, aby podzielić się dobrą nowiną. Wysiadła z windy, która prowadziła prosto na ostatnie piętro. Ale ktoś już tam stał, blokując jej drogę. "Nie możesz tu być bez umówionej wizyty!" warknęła dziewczyna, lekko unosząc podbródek. Miała na sobie jasnożółtą sukienkę. Wyglądała młodo, ostro i trochę zbyt pewnie siebie. Jej twarz wydawała się jakoś znajoma. Stała z wyciągniętymi rękami, najwyraźniej próbując uniemożliwić Anneliese przejście. "Coral, to pani Claude. To także żona pana Shawa" – Jackie pospieszył z pomocą, jego ton był napięty. – "Przeproś." Coral przez chwilę wyglądała na oszołomioną, a następnie wyprostowała się i powiedziała słodkim tonem: "Dzień dobry, pani Claude. Jestem Coral Slenderidge. Pan Shaw sponsoruje moje studia. "Mam szczęście, że pozwolił mi odbyć tu staż. Nie dostałam żadnej wiadomości o gościu, więc postąpiłam zgodnie z procedurą. Mam nadzieję, że pani rozumie." Brzmiała uprzejmie, ale w jej głosie była nuta ostrości. Cichy rodzaj wyzwania. Anneliese nie odpowiedziała. Jej wzrok powędrował na dłonie Coral. "Ładny lakier" – odpowiedziała płaskim, spokojnym tonem. Ten zakurzony niebieski połysk był tym samym odcieniem, który widziała na małym palcu Zachariasza zeszłej nocy, kiedy gotowali. Zapytała o to. Powiedział, że to atrament. Wtedy nie pomyślała o tym zbyt wiele. Teraz Coral szybko schowała ręce za plecy. Lekko przekręciła głowę, ale niewystarczająco szybko. Anneliese to zobaczyła. Ciemny, głęboki ślad był wciśnięty w skórę za jej uchem. Malinka. Z delikatnymi śladami ugryzień wokół niej. Znała to miejsce. Zachariasz zawsze ją tam całował. Chował twarz za jej uchem, kiedy nie mógł się powstrzymać. Jego głos stawał się niski, przesiąknięty pożądaniem. "Kochanie… kiedy wreszcie będziesz gotowa? Tak bardzo cię pragnę, że to boli…" Jej ciało tyle przeszło. Doznała poważnych uszkodzeń wiele lat temu, a lekarze powiedzieli jej, że zajście w ciążę będzie prawie niemożliwe. Zachariasz powiedział, że jest uczulony na prezerwatywy. Zawsze byli zbyt zajęci, zbyt zmęczeni. Byli małżeństwem od dwóch lat i nadal nigdy nie poszli na całość. Za każdym razem, gdy szedł ochłodzić się pod prysznicem, czuła się rozdarta – winna, poruszona i wdzięczna. Więc kiedy poprosił o dziecko, kiedy delikatnie powiedział jej, żeby rzuciła pracę i skupiła się na swoim zdrowiu, zgodziła się bez wahania. Przez sześć miesięcy znosiła niekończące się badania kontrolne. Ale w głębi duszy nie mogła się tego doczekać. Dzisiejsza noc miała być ich prawdziwą nocą poślubną. Nawet poszła kupić bieliznę – czegoś, czego normalnie nigdy by nie założyła. Ale teraz znała prawdę. Zachariasz jej nie pielęgnował. Poszedł już do kogoś innego po to, czego ona nie mogła mu dać. Ostrzeżenie przyjaciółki, jej ślepe zaufanie, wszystko uderzyło w nią naraz jak cegła w pierś. Stała nieruchomo jak kamień. "Pani Claude, pan Shaw jest z panem Białym. Może pani wejść" – powiedział cicho Jackie, odciągając Coral na bok. Anneliese ruszyła naprzód, a jej obcasy stukały miarowo o wypolerowaną podłogę. Doszła do drzwi biura i otworzyła je na tyle, by usłyszeć. W środku ktoś mówił. "Posiadanie sobowtóra jest w porządku, ale trzymanie jej tak blisko to proszenie się o kłopoty. Co jeśli Anneliese się dowie?" To był głos Krzysztofa Białego. Anneliese zamarła. Jej palce zrobiły się lodowate na klamce. Zdrada Zachariasza była prawdziwa. A Krzysztof – jej własny brat – już o tym wiedział. Zachariasz odpowiedział. Jego głos był niski i spokojny, jak zawsze. "Nie martw się. Anna mi ufa. Kocha mnie. Jest posłuszna. Nie odejdzie. Skupia się na zajściu w ciążę. Nic nie zauważy." Każde słowo raniło głębiej niż poprzednie. Powrócił głos Krzysztofa. "Nie zapominajmy, że Selina zapłaciła komuś, żeby ją skrzywdził. Anneliese została dwukrotnie dźgnięta nożem. Jej macica została prawie zniszczona. Wszyscy w Oceaton wiedzą, że nie może mieć dzieci. "Gdybyś się nie oświadczył, nie wywiózł jej z kraju i nie uszczęśliwiał, nie mielibyśmy czasu na posprzątanie po Selinie. "Gdyby Selina poszła do więzienia z jej powodu, jej życie byłoby skończone. Naprawdę się dla niej poświęciłeś. "Selina jest dumna. Nie lubi konkurencji. W niczym nie przypomina Anneliese. Jeśli dowie się, że znalazłeś zastępstwo, które wygląda tak samo jak ona, straci rozum." "To tylko przelotny romans. Selina wkrótce wróci. Pozbędę się zastępstwa przed tym czasem." "W porządku. Tylko załatw to dobrze." Ręka Anneliese zadrżała. Jej nogi zrobiły się słabe. Jej wzrok się zamglił, gdy ból zmiażdżył jej pierś. Czuła, jakby jej serce było rozrywane na strzępy, jakby palce wbijały się w nie, ściskały, rozrywały je na kawałki. Jej plecy wygięły się pod ciężarem tego. Jej oddech stał się krótki. Jej kolana prawie się pod nią ugięły. Była prawdziwą córką Białych, a jednak nie sprowadzili jej do domu, dopóki nie skończyła siedemnastu lat. Bez względu na to, jak uprzejma i troskliwa była, bez względu na to, jak bardzo starała się im dogodzić, jej rodzice i starsi bracia zawsze faworyzowali podróbkę – Selinę Białą. Jedyną osobą, która naprawdę się nią troszczyła, była Babcia. Kiedy Anneliese skończyła osiemnaście lat, Babcia dała jej rodzinny bransoletę z pamiątkami. Selina nie mogła tego znieść. Płakała i krzyczała bez przerwy, dopóki rodzice nie dali jej wartej pięćdziesiąt milionów dolarów rezydencji tylko po to, żeby ją uspokoić. Niedługo potem Anneliese wracała pewnej nocy do domu, kiedy dopadła ją grupa bandytów. Wciągnęli ją do ciemnej uliczki. Walczyła ze wszystkich sił, ale dwukrotnie ją dźgnęli. Leżała tam krwawiąc, jej ubranie było przemoczone. Kiedy napastnicy uciekli, doczołgała się samotnie w stronę ulicy, wyciągając się z tej uliczki po pomoc. Została przewieziona do szpitala, ledwo żywa. Lekarze prawie musieli usunąć jej macicę. Historia rozeszła się w Internecie i we wszystkich wiadomościach. "Słyszałeś? Prawdziwa córka Białych została zgwałcona przez gang i straciła macicę!" "Teraz jest bezużyteczna. Nie może mieć dzieci. I tak była już prostacka – teraz jest całkowicie zrujnowana. Kto by jej chciał?" "Ilu facetów ją zaliczyło? Na jej miejscu rzuciłbym się do rzeki." Kpiarstwo rozprzestrzeniło się jak pożar. Wstyd nigdy nie ustępował. I przez to wszystko Zachariasz był jedynym, który stał u jej boku. Podczas gdy całe miasto ją rozrywało, on wystąpił i powiedział, że ją kocha. Tuż po jej osiemnastych urodzinach uklęknął i oświadczył się na oczach wszystkich. Zabrał ją w podróż. Był blisko i pomagał jej w leczeniu. Prawie utonęła jako dziecko i to Zachariasz wskoczył, żeby ją uratować. Po tym trzymała się go jak cień. Już coś do niego czuła, a potem oddała mu swoje serce całkowicie. Nawet gdy jej rodzina się nie zgadzała, pozostała u jego boku. Nie miał nic, ale jej to nie obchodziło. Pracowała z nim w najtrudniejszych latach – przez malutką piwnicę, w której mieszkali, przez wszystkie bezsenne noce. Ani razu nie narzekała. Dwa lata później w końcu się pobrali. Nawet potem pozostał delikatny. Ich miłość pozostała silna. Zaczęli planować dziecko. Wszystko wydawało się snem. Anneliese myślała, że Zachariasz jest jej światłem, jej cudem, piękną odpowiedzią na cały ból, jaki życie jej zadało. Ale potem zobaczyła prawdę – Zachariasz zawsze kochał Selinę. Dlatego twarz Coral wydawała się tak znajoma. Miała ten miękki, kruchy wygląd, który Selina tak dobrze nosiła. Więc wyznanie miłości, publiczne oświadczyny, małżeństwo – nic z tego nie było dla Anneliese. Wszystko to miało na celu ochronę Seliny. Służenie jej. Chronienie jej. Jak szlachetnie z jego strony. A czym to czyniło Anneliese? Ofiarą dla ich historii miłosnej? Zastępstwem dla dziewczyny, którą czcili? Czy powinna im podziękować za owinięcie jej w to ładne małe kłamstwo? Głos przebił się zza drzwi. "Kto tam jest?" – powiedział Zachariasz, jego głos był niski i zimny. Odsunął się od biurka i podszedł do drzwi, jego oczy były ciemne i ostre. Otworzył szeroko ciężkie drzwi i rozejrzał się z napiętym spojrzeniem, ale korytarz na zewnątrz był pusty. Jego brwi zmarszczyły się. Jackie podbiegł korytarzem. "Kto tędy przechodził?" – głos Zachariasza był napięty. Jackie zamarł pod jego spojrzeniem, niepewny, co się stało. Nie odważył się skłamać. "Panie Shaw, przyszła pani. Wpadła na Coral. Wyglądało na to, że się zdenerwowała. Nie widział pan jej?" "Anneliese tu była?" – Krzysztof wystąpił naprzód, jego wyraz twarzy stężał. Szczęka Zachariasza się zacisnęła. Nagle poczuł niepokój. Jego ton stał się zimny. "Sprawdź nagranie z monitoringu. Już."

Odkryj więcej niesamowitych treści