Gra o przetrwanie: Odmawiam ratowania mojej toksycznej rodziny

Gra o przetrwanie: Odmawiam ratowania mojej toksycznej rodziny

Autor: Julian Vesper

Rozdział 3: Modernizacja schroniska
Autor: Julian Vesper
24 lip 2026
Cora wróciła do swojego schronienia przed piątą. Niebo zdążyło już całkowicie pociemnieć. Rozpaliła ognisko przy użyciu dwóch wiązek strzechy, jednego kawałka drewna i zapalniczki. Ciepłe światło natychmiast wypełniło chatkę. Następnie, zużywając trzydzieści wiązek strzechy i dziesięć kawałków drewna, poświęciła dziesięć minut na ulepszenie zrujnowanej chatki w solidną. Nadal był to słomiany szałas, ale teraz bynajmniej nie groził zawaleniem. [Gratulacje, C.Thorn. Ulepszyłaś swoje schronienie do Poziomu 2 i zdobyłaś 20 PD.] Cora sprawdziła materiały potrzebne do następnego ulepszenia. [Drewniane Schronienie: Poziom 3 (chroni przed zwykłymi potworami). Ulepszenie wymaga: drewno ×80, kamień ×30.] „Zwykłymi potworami” – pomyślała. „A więc potwory będą atakować graczy”. Już wcześniej domyślała się, że ten świat jest niebezpieczny, ale ta myśl wciąż ją niepokoiła. W jej brzuchu głośno zaburczało. Naprawdę musiała coś zjeść. Wszystko, co dzisiaj przełknęła, to trochę chleba i jedno jabłko. Cora chwyciła topór i rozłupała kokosa. Wypiła wodę kokosową do dna, wydrążyła miąższ, a następnie wybiła nożem dwie małe dziurki w łupinie. Przez dziurki przewlekła trochę pozostałych pnączy, wlała pół butelki wody i zawiesiła łupinę nad ogniem, używając pnączy jako uchwytu. Planowała podgrzać kanapkę, zachowując chleb i jabłko na śniadanie. Ogień w grze płonął niezwykle gorącym płomieniem, a woda zagotowała się niemal natychmiast. Cora wyjęła kanapkę i użyła tylko połowy saszetki z przyprawami. Nie przepadała za słonym jedzeniem, więc resztę zachowała na później. Wiedziała, że bez wystarczającej ilości soli z czasem jej zdrowie mogłoby się pogorszyć. Ciepła kanapka pomogła uspokoić jej żołądek. Jedząc, dokonała przeglądu swoich zapasów. Sprawy wydawały się mieć dobrze, ale nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jedzenie i woda powoli się kończą. Przypomniała sobie, że wciąż trwał okres ochronny dla początkujących. Kiedy się skończy, zbieranie zasobów stanie się znacznie trudniejsze. To oznaczało, że jutro będzie musiała kontynuować zbieractwo. Po zjedzeniu kanapki poczuła znużenie. Całodzienny wysiłek i spokojne otoczenie sprawiły, że łatwo zapadła w sen. Cora obudziła się o 7:30 rano. Przepłukała usta butelkowaną wodą i zjadła kawałek chleba, co zaledwie wystarczyło, by złagodzić głód. Sprawdziła pogodę. [Dzisiejsza pogoda: Słonecznie, od 19 do 30 stopni Celsjusza.] Skrzynie ze skarbami jeszcze się nie odrodziły, więc Cora zaczęła się zastanawiać, jak radzą sobie inni ocaleli w jej strefie. Otworzyła czat i zobaczyła, że w zakładce regionu widnieje 999+ nieprzeczytanych wiadomości, wszystkie z wczorajszej nocy. IronWill: [Ile skrzyń wam wypadło? Ja zdobyłem tylko dwie.] Teddy: [U mnie to samo. Tylko dwie. I dostałem tylko plastik i drewno. Umieram z głodu i pragnienia. Czy ktoś mógłby podzielić się jedzeniem albo wodą? Proszę.] SpringDrizzle: [Ja też.] FlyingBird: [Ja również.] SuccessfulMe: [Znalazłem tylko kawałek chleba i butelkę wody. To nie wystarczy, żeby przetrwać.] LongWay: [Szczerze mówiąc, samo posiadanie jedzenia to już całkiem spore szczęście.] FelixKing: [Co? Dostaliście tak mało? Ja dostałem pięć racji wojskowych MRE, dziesięć butelek wody i dziesięć jabłek. To powinno mi wystarczyć na dwa dni.] Cora była zaskoczona. „Szczęście tego faceta jest wręcz nieprawdopodobne” – pomyślała. „Ale czy to naprawdę mądre tak ogłaszać wszystkim, że ma się tyle jedzenia?” Rzeczywiście, czat oszalał, gdy tylko wszyscy zobaczyli wiadomość FelixKinga. FlyingBird: [Cholera, ale masz farta.] Teddy: [Hej, FelixKing, podzielisz się jedzeniem? Ja nie dostałem kompletnie niczego. Błagam, umieram tu z głodu.] LongWay: [Mam ze sobą rodziców. Oboje są po pięćdziesiątce. Możesz nam pomóc? Na pewno ci oddamy, jak tylko zdobędziemy jakieś jedzenie.] FelixKing po tym się nie odezwał. Prawdopodobnie zdał sobie sprawę, że chwalenie się przed wszystkimi tak dużą ilością jedzenia nie było dobrym pomysłem. Teddy: [@FelixKing, no weź. Powiedz coś. Nie możesz pozwolić nam tu zginąć.] LongWay: [Właśnie. Z twoim szczęściem jutro pewnie znajdziesz jeszcze więcej. Podziel się trochę. Od tego nie ubędziesz.] PrettyFace: [Wszyscy jesteśmy z Aethelgardu. Powinniśmy pomagać sobie nawzajem w trudnych chwilach.] MistySurface: [Jak w ogóle możecie o to prosić? Dlaczego miałby dzielić się czymś, na co sam zapracował?] EmptyPlate: [Dokładnie. Jeśli chcecie przetrwać, sami znajdźcie jedzenie. Przestańcie polegać na innych. To jest gra o przetrwanie. Przeżyją tylko najsilniejszy.] FelixKing: [Pewnie, mam szczęście, ale nie zamierzam zgrywać świętego. Jeśli czegoś chcecie, wymieńcie się. Nie ma nic za darmo.] Teddy: [Ludzie, czy wy w ogóle nie przejmujecie się losem swoich rodaków?] KinBound: [Teraz liczy się przetrwanie, a nie solidarność. Gdybyście mieli jedzenie, oddalibyście je za darmo? Nie oczekujcie od innych tego, czego sami byście nie zrobili.] Widząc, że coraz więcej osób ich krytykuje, naciągacze szybko zamilkli. Cora zgadzała się z FelixKingiem i pozostałymi. Była skłonna do handlu surowcami, ale jeśli ktoś oczekiwał darmowych darowizn, to się przeliczył. „Dlaczego ktokolwiek miałby oddawać to, na co ciężko zapracował? Za kogo oni się uważają?” – pomyślała. ***** Równo o ósmej Cora usiadła na brzegu. Zarzuciła haczyk do morza, czekając na kolejną rundę zapasów. Dzisiaj wyciągnęła cztery drewniane skrzynie. W środku znalazła kamienny kilof, 5 jednostek rafinowanego żelaza, 5 jednostek plastiku, 5 jednostek szkła, 3 butelki wody, 600 gramów chleba i dwie kiełbaski wieprzowe. [Kamienny kilof: Atak: 10; Wytrzymałość: 100; Służy do wydobywania kamienia.] Cora trochę posmutniała. Zdobyła jeszcze mniej jedzenia niż wczoraj, więc będzie musiała oszczędniej gospodarować zapasami. Mimo to znalezienie nowego narzędzia nieco poprawiło jej humor. Rozmontowała drewniane skrzynie i zebrała 24 kawałki drewna. W tej chwili ekwipunek Cory zawierał: wiatroodporną zapalniczkę, nóż, kamienny topór o wytrzymałości 85, kamienny kilof, 8 jednostek rafinowanego żelaza, 86 kawałków drewna, 4 wiązki strzechy, 10 jednostek plastiku... 5 kawałków szkła, 4 butelki wody, 800 gramów chleba, 1 jabłko, 1 kanapkę, 8 kokosów i 2 kiełbaski wieprzowe. Po powrocie do schronienia Cora zjadła trochę chleba i otworzyła kokosa. Nie zjadła niczego więcej. Dobrze, że nie miała zbyt dużego apetytu. Wszystko, czego nie potrzebowała na dany dzień, zostawiła w schronieniu, zabierając jedynie kamienny topór, kamienny kilof, butelkę wody i kiełbaskę, tak na wszelki wypadek, gdyby później zgłodniała. Dzisiaj Cora znów udała się do lasu, ale zamiast wczorajszego miejsca wybrała obszar obok tego, w którym zostawiła swoje pułapki na ryby, żeby później nie musieć nadkładać drogi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3: Modernizacja schroniska – Gra o przetrwanie: Odmawiam ratowania mojej toksycznej rodziny | Czytaj powieści online na beletrystyka