Po obfitym posiłku Cora i Marcella rozparły się wygodnie na kanapie.
– Ugh, nadal muszę zaliczyć dzisiejszy solowy loch. Jakie to irytujące... – burknęła Marcella z wyraźną niechęcią wymalowaną na twarzy. – Kiedy to się wreszcie skończy?
Cora uśmiechnęła się. – Daj spokój, wejdźmy tam razem i zerwijmy ten plaster...
Następnie Marcella przypomniała sobie: – Swoją drogą, Cora, miałam ci ostatnio opo
















