Cora, przerażona, wpadła do swojego schronienia. Używając dwóch snopków strzechy i kawałka drewna, szybko rozpaliła ogień. Chata pojaśniała, a poczucie zagrożenia zbladło.
„Nocą jest tam tak niebezpiecznie”, pomyślała.
Postanowiła, że odtąd zawsze będzie wracać przed zmrokiem i nigdy więcej nie będzie tak ryzykować.
Zastanawiała się: „Ściemnia się o piątej, ale czy zawsze tak będzie?”. Nie zamierzała grać z tym w ruletkę.
Jak zwykle Cora wlała resztkę butelkowanej wody do garnka z łupiny kokosa. Dodała 200 gramów krewetek, 100 gramów mięsa kraba i kawałek wodorostów.
Wodorosty były naturalnie słone, więc nie potrzebowała dodatkowych przypraw.
Wyciągnęła kilogram filetów z pomoksia, nabiła je na czysty patyk i umieściła nad ogniem, by się upiekły.
Podczas gdy się piekły, posypała je przyprawami. Wkrótce powietrze wypełnił apetyczny zapach pieczonej ryby.
Cora zajadała pieczone filety, jednocześnie popijając zupę z owoców morza.
Zupa, doprawiona jedynie solą, okazała się zaskakująco smaczna. Potem zjadła na deser dwie truskawki.
Gdy już się najadła, otworzyła okno czatu.
WindowBlinds: [Czy ktoś jeszcze ma wrażenie, że zdobyliśmy dzisiaj znacznie więcej łupów?]
EmptyPlate: [Tak. Wyłowiłem dziś więcej skrzyń niż wczoraj.]
FelixKing: [U mnie to samo. Wyłowiłem dziś osiem skrzynek, w tym dwie żelazne. Co więcej, dziki kurczak padł martwy tuż przede mną.]
Dreamer: [Cholera. Ile można mieć szczęścia?]
SageScroll: [Różnica między nami jest nierealna. Ja nawet na oczy nie widziałem żelaznej skrzyni.]
Dreamer: [Nie tylko ty.]
WindowBlinds: [Również.]
Dizzy: [Zgadzam się.]
FallenLeaf: [Nie mógłbym się bardziej zgodzić.]
LittlePheasant: [Coś tu nie gra. Czy system z nami pogrywa, czy coś planuje?]
KinBound: [Też tak czuję. Nie ma mowy, by system był hojny bez powodu.]
Bloom: [Przestańcie dramatyzować. System prawdopodobnie zauważył, że brakuje nam zapasów i nie damy rady, więc sypnął więcej.]
RedFish: [Dokładnie. Dlaczego system miałby nas źle traktować? Cały czas dawał nam zapasy. Oczywiście zależy mu, byśmy przetrwali.]
Widząc to, Cora również poczuła zaskoczenie. Wyglądało na to, że każdy miał dzisiaj wyjątkowo szczęśliwy dzień. To nie mógł być zbieg okoliczności.
Myśląc o tym, że dziś był ostatni dzień okresu ochronnego, Cora nagle poczuła przypływ niepokoju.
Nie wierzyła w bezinteresowną hojność systemu. Miała przeczucie, że szykuje on coś wielkiego. „A co, jeśli od jutra nagle odetnie nam dostęp do zapasów?”, martwiła się.
Tymczasem czat dosłownie eksplodował.
StreamFlow: [@EmptyPlate @KinBound, wy dwaj namawialiście ludzi do atakowania potworów. Teraz jestem ranny i zostało mi 10 Punktów Zdrowia. Przez was mam przechlapane. Gdyby nie wy, nawet nie próbowałbym z nimi walczyć.]
EmptyPlate: [Stary, ja tylko doradzałem, okej? To ty zdecydowałeś, czy iść, czy nie. Dlaczego to moja wina?]
FlyingBird: [Ma rację. Gdybyś tego nie zasugerował, nawet by o tym nie pomyślał.]
StreamFlow: [Nie obchodzi mnie to. Każdy z was wisi mi zawartość jednej drewnianej skrzyni.]
KinBound: [Żartujesz sobie? Mówiłem, żeby zbierać zapasy, a nie rzucać się na potwory. Jeśli nie mogłeś sobie z nimi poradzić, to twój problem. Nie zrzucaj winy na innych. Jesteśmy dorośli. Bierz odpowiedzialność za własne wybory i przestań próbować zwalać to na kogoś innego.]
StreamFlow: [Przez was prawie zginąłem. Nie powinniście mi tego wynagrodzić?]
Bloom: [Po prostu daj mu to, czego chce. W sumie ma trochę racji.]
RedFish: [Dokładnie, wszyscy jesteśmy ocalałymi. Jeśli możecie pomóc, zróbcie to.]
KinBound: [Chyba chcecie teraz udawać świętych.]
EmptyPlate: [To może ty mu oddaj swoje rzeczy, RedFish?]
RedFish: [To nie ma ze mną nic wspólnego. To wy dwaj sprawiliście, że został ranny, a nie ja.]
EmptyPlate: [Dlaczego miałbym brać odpowiedzialność za czyjeś wybory? Nie musiał iść. To była jego własna decyzja.]
KinBound: [@StreamFlow, nawet gdybyś zginął, to nie mój problem. Nie dam ci żadnych zapasów. I co mi zrobisz?]
StreamFlow: [Jesteście po prostu bezduszni.]
RedFish: [Właśnie. Jak możecie tak traktować swoich rodaków?]
EmptyPlate: [Mówcie, co chcecie. My nic na tym nie tracimy.]
StreamFlow: [Wy małe...]
Kłótnia trwała w najlepsze.
Cora prychnęła. Właśnie dlatego nigdy nie zawracała sobie głowy pisaniem na czacie.
Gdyby dawała dobre rady, nikogo by to nie obchodziło. Ale gdyby jej rada zawiodła i ktoś by na tym ucierpiał, wciągnęliby ją w swoje bagno i jeszcze żądali rekompensaty.
Taka była ludzka natura: na wskroś egoistyczna. W grze o przetrwanie, takiej jak ta, próba odgrywania wybawiciela była najgorszym z możliwych posunięć. Przyszłość innych nie była jej zmartwieniem. Ledwo mogła zagwarantować sobie własne przetrwanie.
Zignorowała czat i zaczęła segregować zapasy.
Nagle zauważyła, że wciąż ma nieotwartą żelazną skrzynię. To ją podekscytowało. W końcu łupy ze skrzyni, która wypadła z Zielonej Żmii, były fantastyczne.
„Zastanawiam się, jaka będzie nagroda od systemu. Nie może być gorsza niż ostatnio, prawda?”, pomyślała.
[Księga Zaklęć Lodu ×1, Gwiezdny Kostur (zielony) ×1, samoczyszcząca się toaleta ×1, Kula Atrybutów ×3, Karta Rozszerzenia Ekwipunku ×3]
[Księga Zaklęć Lodu: Lodowa Aureola. Umiejętność kontroli na jeden cel. Cel zostaje zamrożony na trzy sekundy, otrzymując 5 punktów obrażeń na sekundę. Kosztuje 30 Punktów Magii; czas odnowienia wynosi 10 sekund. Tylko gracze posługujący się Magią Lodu mogą nauczyć się tej umiejętności.]
[Gwiezdny Kostur (zielony): Atak +30. Pozwala rzucać zaklęcia. Trwałość: 300/300]
[Samoczyszcząca się toaleta: Magiczna toaleta, która nie potrzebuje zbiornika na wodę ani prądu.]
[Kula Atrybutów: Dodaje 3 punkty do losowej statystyki.]
[Karta Rozszerzenia Ekwipunku: Użyj, aby dodać jeden slot do swojego ekwipunku.]
„To są łupy z najwyższej półki. System naprawdę rozdaje świetne rzeczy”, ucieszyła się Cora.
Próbowała nauczyć się umiejętności z Księgi Zaklęć Lodu, ale wyskoczył komunikat: [Dostępne po aktualizacji systemu.]
„Aktualizacji? Co to w ogóle znaczy?”, zdziwiła się.
Podrapała się po głowie, wciąż zdezorientowana. „Więc Gwiezdny Kostur to to, co pozwala mi używać magicznych umiejętności? Czy to znaczy, że nawet jeśli nauczę się zaklęcia z księgi, to i tak nie będę mogła go rzucić bez kostura? To tak strasznie niesprawiedliwe”.
Corze zabrakło słów, ale na widok toalety uśmiechnęła się szeroko. Po dniach zakopywania swoich potrzeb w piasku, wydało się to istnym luksusem.
„Ale gdzie mam ją postawić?”, zastanawiała się. Jej chata była pojedynczym pomieszczeniem. Nie mogła przecież jeść, spać i załatwiać się w tej samej przestrzeni.
Jeśli z kolei zostawi ją na zewnątrz, ta nie będzie niczym osłonięta. „A jeśli będę musiała skorzystać w środku nocy? Mam trzymać do rana?”, pomyślała.
Po krótkim namyśle Cora postanowiła umieścić toaletę w środku. Była w grze o przetrwanie. Przetrwanie liczyło się nade wszystko.
Jutro będzie mogła ściąć trochę drzew i postawić ścianę, by zapewnić sobie chociaż odrobinę prywatności.
















