Cillian:
— Gdzie ty się, do cholery, wybierasz? — zapytałem, mrużąc oczy na widok Bianki, która szła w stronę samochodu, gdy ja właśnie wychodziłem do pracy. Nie byłem głupi, wiedziałem, że o tak wczesnej porze nie miała nic do załatwienia.
Często zdawało jej się zapominać o tym, że doskonale wiedziałem, dokąd chodzi, a dokąd nie. Nauczyłem się o tym pamiętać i zachowywać ostrożność po wszystkich
















