Davina Vance musi spłacić dług, który pozostawił jej ojciec. Dwa miliony to nie przelewki dla kelnerki, której zarobki ledwo starczają na przeżycie. Nie ma innego wyjścia, jak tylko wysłuchać potężnego Calluma Wylde’a, gdy ten składa jej szokującą propozycję. Zostanie „natychmiastową mamą” dla jego syna, Rowana, to oferta, której nie może odrzucić. Davina szybko pokochuje chłopca i zaczyna traktować go jak własne dziecko, lecz to przenikliwe, niebieskie oczy Calluma sprawiają, że roztapia się za każdym razem, gdy mężczyzna zawiesza na niej wzrok. Czuje, jakby tonęła w jego spojrzeniu, aż w końcu powoli zaczyna się w nim zakochiwać. Są na najlepszej drodze do stworzenia szczęśliwej i pełnej rodziny, dopóki biologiczna matka, która porzuciła Rowana, nagle nie powraca, by upomnieć się o swoje miejsce.

Pierwszy Rozdział

Davina nie potrafiła wyrazić tego, co w tej chwili czuła. Pogrzeb jej ojca właśnie się zakończył, a ona była wycieńczona. Nie mogła pogodzić się z myślą, że go straciła, mimo że za życia nieustannie przyprawiał ją o ból głowy. Jej ojciec, Silas Vance, był nałogowym hazardzistą i doskonale o tym wiedziała. Często wyciągał od niej pieniądze, a gdy odmawiała, wpadał w złość i nie szczędził jej bardzo gorzkich słów. W głębi duszy uważała, że może to i dobrze, że odszedł, bo chciała, aby wreszcie zaznał spokoju. Choć wiedziała, że będzie jej go brakować, pragnęła dla niego ukojenia. Gdy zginął na miejscu w wypadku, straciła swoją największą słabość, ale pocieszała się myślą, że może taka była jego droga — że Ktoś na górze chciał, by wreszcie odpoczął i przestał robić to, co robił. — Dee, tak mi przykro z powodu twojej straty — powiedziała jej najlepsza przyjaciółka, Tessa, podchodząc do niej. Davina tylko uśmiechnęła się blado i mocno ją przytuliła. Wszyscy bliscy nazywali ją „Dee”. Zarówno Dee, jak i Tessa pracowały jako kelnerki w jednej ze znanych restauracji niedaleko swoich domów. Były sąsiadkami i obie wiedziały, co oznacza bieda. — Dziękuję, Tessa. Co mówił pan Lawson? Pytał o mnie? — zapytała przyjaciółkę. Tessa westchnęła głęboko i przytaknęła. — Nic szczególnego, powiedział tylko, że jutro masz być w pracy. Nie rozumiem naszego szefa. Nie ma w sobie ani krzty wyrozumiałości. Przecież ojciec jego pracownicy dopiero co zmarł, a on chce, żebyś wracała tak szybko? Boże! — Tessa prychnęła i przewróciła oczami. Davina zaśmiała się cicho, choć nie miała wyboru. — Tessa, w porządku, poza tym pogrzeb już się skończył i nie mam tu nic do roboty. Sprzątanie też już za nami, dzięki pomocy cioci Clary — westchnęła, spoglądając na ciotkę, która rozmawiała z pozostałymi żałobnikami. — No dobrze, ale na twoim miejscu chciałabym jeszcze odpocząć i przeżyć żałobę, ale to twój wybór — odparła Tessa, wzruszając ramionami. Davina tylko zachichotała, ale nagle obie zamarły, gdy pojawili się trzej mężczyźni w czerni. Clara nerwowo zerknęła na Davinę, Davina z niepokojem na Tessę, a Tessa odruchowo chwyciła Dee za ramię. — Czy tutaj mieszkał pan Silas Vance? — zapytał mężczyzna stojący pośrodku, zwracając się do cioci Clary. — Tak, zgadza się — odpowiedziała Clara. Mężczyzna skinął głową i rozejrzał się uważnie po kątach. Davina mocniej ścisnęła ramię przyjaciółki i postanowiła stawić czoła nieznajomym z całą odwagą, na jaką było ją stać. — Jestem jego córką. Czego panowie potrzebują? — zapytała. Mężczyzna stojący w centrum uśmiechnął się drwiąco i zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. Tessa prychnęła i uniosła brew, posyłając mu wściekłe spojrzenie. — Może wolałaby pani porozmawiać na osobności, panno Vance? — mężczyzna puścił do niej oko. Tessa niemal wybuchła przez arogancję tego człowieka, ale Dee powstrzymała ją przed przekleństwami i szeptami. Davina nie miała pojęcia, o czym mieliby rozmawiać, ale ciotka skinęła na nią potakująco. Clara dawała jej do zrozumienia, by poszła i porozmawiała z tym człowiekiem prywatnie. Davina zostawiła przyjaciółkę z ciotką i skierowała się do małego salonu wraz z mężczyzną, który jednak zabrał ze sobą pozostałych dwóch towarzyszy. — Więc o co w tym wszystkim chodzi? — zapytała. Mężczyzna najpierw uśmiechnął się do niej i odchrząknął. Czuła, że nie jest groźny i nie wydawał się zły, podobnie jak dwaj pozostali. — Najpierw pozwolę sobie się przedstawić. Nazywam się Vaughn Adler, a pani? — zapytał. Davina przeczuwała, że coś jest na rzeczy, ale postanowiła płynąć z prądem. — Davina. Davina Vance — odpowiedziała. Vaughn skinął głową i wziął głęboki oddech. — A zatem przejdźmy do rzeczy. Przyjechałem porozmawiać o długu pani ojca. Był winny mojemu szefowi miliony i obiecał, że spłaci wszystko przed końcem roku, ale wygląda na to, że to już nigdy nie nastąpi — powiedział Vaughn, dając jej chwilę na reakcję. Oczy Daviny rozszerzyły się z niedowierzania. Nie wiedziała, jak zareagować. Spodziewała się, że ojciec może mieć długi, ale wiadomość o milionach zupełnie ją sparaliżowała. — Co?! Mówi pan poważnie? Wiedziałam, że jest uzależniony od hazardu, ale nigdy nie przypuszczałam, że mógł winien być aż takie pieniądze — prychnęła. Vaughn westchnął i pokręcił głową. — Rozumiem pani szok, panno Vance. Mamy jednak dowody na to, że pani ojciec jest winien mojemu szefowi dwa miliony. Pani ojciec podpisał nawet umowę — powiedział Vaughn i podał jej dokument do przeczytania. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Vaughn mówił prawdę. Podpis jej ojca widniał pod umową pożyczki na dwa miliony, którą zobowiązał się spłacić przed końcem roku. — Niech to szlag — przeklęła pod nosem. Vaughn tylko wzruszył ramionami. — Więc mówi mi pan o tym, bo pana szef chce, bym to ja spłaciła dług ojca? — zapytała. Vaughn przytaknął, a ona powoli zamknęła oczy. Czuła, że jej świat właśnie legł w gruzach.

Odkryj więcej niesamowitych treści