Davina nie potrafiła wyrazić tego, co w tej chwili czuła. Pogrzeb jej ojca właśnie się zakończył, a ona była wycieńczona. Nie mogła pogodzić się z myślą, że go straciła, mimo że za życia nieustannie przyprawiał ją o ból głowy. Jej ojciec, Silas Vance, był nałogowym hazardzistą i doskonale o tym wiedziała. Często wyciągał od niej pieniądze, a gdy odmawiała, wpadał w złość i nie szczędził jej bardzo gorzkich słów. W głębi duszy uważała, że może to i dobrze, że odszedł, bo chciała, aby wreszcie zaznał spokoju. Choć wiedziała, że będzie jej go brakować, pragnęła dla niego ukojenia. Gdy zginął na miejscu w wypadku, straciła swoją największą słabość, ale pocieszała się myślą, że może taka była jego droga — że Ktoś na górze chciał, by wreszcie odpoczął i przestał robić to, co robił.
— Dee, tak mi przykro z powodu twojej straty — powiedziała jej najlepsza przyjaciółka, Tessa, podchodząc do niej.
Davina tylko uśmiechnęła się blado i mocno ją przytuliła. Wszyscy bliscy nazywali ją „Dee”. Zarówno Dee, jak i Tessa pracowały jako kelnerki w jednej ze znanych restauracji niedaleko swoich domów. Były sąsiadkami i obie wiedziały, co oznacza bieda.
— Dziękuję, Tessa. Co mówił pan Lawson? Pytał o mnie? — zapytała przyjaciółkę.
Tessa westchnęła głęboko i przytaknęła.
— Nic szczególnego, powiedział tylko, że jutro masz być w pracy. Nie rozumiem naszego szefa. Nie ma w sobie ani krzty wyrozumiałości. Przecież ojciec jego pracownicy dopiero co zmarł, a on chce, żebyś wracała tak szybko? Boże! — Tessa prychnęła i przewróciła oczami.
Davina zaśmiała się cicho, choć nie miała wyboru.
— Tessa, w porządku, poza tym pogrzeb już się skończył i nie mam tu nic do roboty. Sprzątanie też już za nami, dzięki pomocy cioci Clary — westchnęła, spoglądając na ciotkę, która rozmawiała z pozostałymi żałobnikami.
— No dobrze, ale na twoim miejscu chciałabym jeszcze odpocząć i przeżyć żałobę, ale to twój wybór — odparła Tessa, wzruszając ramionami. Davina tylko zachichotała, ale nagle obie zamarły, gdy pojawili się trzej mężczyźni w czerni. Clara nerwowo zerknęła na Davinę, Davina z niepokojem na Tessę, a Tessa odruchowo chwyciła Dee za ramię.
— Czy tutaj mieszkał pan Silas Vance? — zapytał mężczyzna stojący pośrodku, zwracając się do cioci Clary.
— Tak, zgadza się — odpowiedziała Clara.
Mężczyzna skinął głową i rozejrzał się uważnie po kątach. Davina mocniej ścisnęła ramię przyjaciółki i postanowiła stawić czoła nieznajomym z całą odwagą, na jaką było ją stać.
— Jestem jego córką. Czego panowie potrzebują? — zapytała.
Mężczyzna stojący w centrum uśmiechnął się drwiąco i zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. Tessa prychnęła i uniosła brew, posyłając mu wściekłe spojrzenie.
— Może wolałaby pani porozmawiać na osobności, panno Vance? — mężczyzna puścił do niej oko.
Tessa niemal wybuchła przez arogancję tego człowieka, ale Dee powstrzymała ją przed przekleństwami i szeptami. Davina nie miała pojęcia, o czym mieliby rozmawiać, ale ciotka skinęła na nią potakująco. Clara dawała jej do zrozumienia, by poszła i porozmawiała z tym człowiekiem prywatnie. Davina zostawiła przyjaciółkę z ciotką i skierowała się do małego salonu wraz z mężczyzną, który jednak zabrał ze sobą pozostałych dwóch towarzyszy.
— Więc o co w tym wszystkim chodzi? — zapytała.
Mężczyzna najpierw uśmiechnął się do niej i odchrząknął. Czuła, że nie jest groźny i nie wydawał się zły, podobnie jak dwaj pozostali.
— Najpierw pozwolę sobie się przedstawić. Nazywam się Vaughn Adler, a pani? — zapytał.
Davina przeczuwała, że coś jest na rzeczy, ale postanowiła płynąć z prądem.
— Davina. Davina Vance — odpowiedziała.
Vaughn skinął głową i wziął głęboki oddech.
— A zatem przejdźmy do rzeczy. Przyjechałem porozmawiać o długu pani ojca. Był winny mojemu szefowi miliony i obiecał, że spłaci wszystko przed końcem roku, ale wygląda na to, że to już nigdy nie nastąpi — powiedział Vaughn, dając jej chwilę na reakcję.
Oczy Daviny rozszerzyły się z niedowierzania. Nie wiedziała, jak zareagować. Spodziewała się, że ojciec może mieć długi, ale wiadomość o milionach zupełnie ją sparaliżowała.
— Co?! Mówi pan poważnie? Wiedziałam, że jest uzależniony od hazardu, ale nigdy nie przypuszczałam, że mógł winien być aż takie pieniądze — prychnęła.
Vaughn westchnął i pokręcił głową.
— Rozumiem pani szok, panno Vance. Mamy jednak dowody na to, że pani ojciec jest winien mojemu szefowi dwa miliony. Pani ojciec podpisał nawet umowę — powiedział Vaughn i podał jej dokument do przeczytania.
Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Vaughn mówił prawdę. Podpis jej ojca widniał pod umową pożyczki na dwa miliony, którą zobowiązał się spłacić przed końcem roku.
— Niech to szlag — przeklęła pod nosem.
Vaughn tylko wzruszył ramionami.
— Więc mówi mi pan o tym, bo pana szef chce, bym to ja spłaciła dług ojca? — zapytała.
Vaughn przytaknął, a ona powoli zamknęła oczy. Czuła, że jej świat właśnie legł w gruzach.