Cillian:
– Wydajesz się rozkojarzony, kochanie – powiedziała moja żona, Bianca, wyrywając mnie z zamyślenia.
Ilość pracy, którą miałem, była przytłaczająca i mimo że o tym wiedziała, zdawała się tym nie przejmować. Właściwie liczyło się dla niej tylko to, co zyska i jakie odniesie korzyści – coś, co uważałem za samolubne i irytujące, ale teraz nie był to czas na kłótnie.
Spojrzałem na nią przez ramię, postanawiając nie odpowiadać. Miałem pracę do wykonania i ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałem, była nasza kłótnia. A biorąc pod uwagę fakt, że wiedziałem, iż każda rozmowa i tak skończy się kłótnią, wiele to mówiło o tym, jak wyglądało nasze małżeństwo przez ostatnie kilka lat.
Minęło pięć lat od ślubu i w tym związku zacząłem wierzyć, że rzeczywiście do siebie nie pasujemy. Złość, którą czułem do siebie za porzucenie osoby, o której wiedziałem, że była dla mnie idealna, była czymś, czemu nie mogłem zaprzeczyć; jednak był to również fakt, do którego nie potrafiłem się przyznać. Dokonałem wyboru mimo ostrzeżeń i dania mi możliwości wycofania się – to ja walczyłem ze wszystkimi przeciwnościami, by po prostu być z kobietą, która widziała we mnie jedynie konto bankowe.
Wymowne było to, że mimo długiego stażu małżeńskiego i bycia ze sobą wcześniej, nie zadbaliśmy o założenie rodziny. Raz wspomniała o tym, chcąc ustabilizować swoją pozycję jako żony, gdy wszyscy odwrócili się od niej plecami lub pokazali jej, że nigdzie nie pasuje. Musiałem jednak przyznać, że to ja czułem niechęć i nie chciałem mieć z nią dzieci.
– Cillian, od miesięcy jesteś nieobecny i to naprawdę wymyka się spod kontroli – powiedziała Bianca, znów przerywając moje myśli. Wziąłem głęboki oddech, opanowując gniew, zanim odwróciłem się twarzą do niej. Nie było sensu jej teraz denerwować; kobiety, do której chciałem wrócić, mojego kwiatuszka, nigdzie nie było. Przez lata walczyłem, by ją odnaleźć, ale nie byłem głupi – nie było jej w mieście i nie chciała zostać odnaleziona; w przeciwnym razie znalazłbym jakiś ślad.
Jej ojciec i ja wciąż współpracowaliśmy i choć wiedziałem, że jest mną rozczarowany i wściekły za złamanie serca jego córce, mężczyzna postanowił zachować zawodowy dystans. Nie poruszaliśmy starych spraw, ani razu na mnie nie wybuchł, jednak nie pozwalał mi wypowiadać imienia swojej córki. Nie mogłem go za to winić. Ta kobieta o mnie walczyła, temu nie mogłem zaprzeczyć. To ja zdecydowałem się ją odtrącić i wyrzucić ze swojego życia. To wcale nie była jej wina.
– Mam dużo na głowie, Bianco – powiedziałem, ujmując jej twarz w dłonie i delikatnie gładząc ją kciukami. Wiedziałem, że gotowa jest wywołać awanturę, a nawet przyjść z tym do firmy, a tego nie chciałem. Nie potrzebowałem jej dzisiaj w biurze; wiedziałem, że mógłbym zachować się niewłaściwie, a tego wolałem uniknąć. – Wiesz, że stres w pracy czasem daje mi się we znaki, a przy tej liczbie spraw, z którymi muszę się teraz uporać, naprawdę potrzebuję spokoju. Proszę, nie zadawaj mi zbyt wielu pytań, na które nie chcę odpowiadać. Wiem, że chcesz pomóc, ale Bianco, kochanie, muszę rozwiązać to sam.
– Jestem tu, by cię wspierać, mój drogi, ale jeśli się przede mną nie otworzysz i mi na to nie pozwolisz...
– Bianco, oboje wiemy, że mamy własne światy. A ja nie lubię dzielić się światem pracy ani mieszać go z domem – uciąłem. Fakt, że początkowo była moją sekretarką, sprawił, że rozeszło się wiele plotek, gdy rozwiodłem się i miesiąc później ożeniłem z nią. Kosztowało mnie to sporo – od pracowników, którzy zostali zwolnieni za brak szacunku wobec niej, po inwestorów, którzy wycofali udziały w obawie przed stratami, wiedząc, że ojciec Elowen jest moim wspólnikiem. Na szczęście mężczyzna był na tyle uprzejmy, by nie niszczyć moich interesów i kontynuował współpracę, i choć o tym nie wspominał, wiedziałem, że to Elowen mogła go o to poprosić.
Niektórzy, jeśli nie większość, twierdzili, że to ona była powodem naszego rozwodu. Elowen nigdy na to nie odpowiedziała, co było zaskoczeniem. Kobieta po prostu twierdziła, że było to wspólne porozumienie stron i choć tak nie było, postanowiła nie szargać mojego imienia.
Wiedziałem, że Bianca by tego nie zrobiła. Bianca zrobiłaby wszystko, by zrujnować mnie, moją reputację i rodzinę. Ale Elowen udowodniła mi, że nie skrzywdziłaby mnie, nawet gdyby miało ją to kosztować wszystko, a wiedziałem, że nasz rozwód kosztował ją bardzo dużo. Na początku kosztował ją ból, który jej zadałem. Nienawidziłem siebie za to, ale nigdy nie próbowałem tego zmienić.
– Wydaje mi się, że zapomniałeś, iż początkowo byłam twoją sekretarką. Jeśli ktokolwiek wie, jak wygląda twoja praca, Cillianie, to właśnie ja – powiedziała, krzyżując ramiona na piersi. Wywróciłem oczami i poszedłem do łazienki, ignorując jej zachowanie. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałem, była teraz kłótnia z nią. Wystarczyło, że zaczynała mnie wypytywać o poczęcie dziecka. Na początku to ja tego chciałem. Chciałem, żebyśmy zbudowali rodzinę i chciałem mieć spadkobiercę.
Ale im bliżej siebie jesteśmy, tym bardziej odrzuca mnie myśl o zakładaniu z nią rodziny. I nie potrafiłem zrozumieć dlaczego. Może pociągała mnie tylko dlatego, że była zakazana. Ale kiedy sformalizowaliśmy związek, wszystko się posypało. Po prostu straciliśmy to coś, co nas łączyło, a do tego nie było mi łatwo się przyznać.
– To było w przeszłości, Bianco. Oboje o tym wiemy – rzuciłem, nie racząc na nią spojrzeć. Czułem, że kręci za moimi plecami głową, ale to mnie nie obchodziło. Miałem pracę, o którą musiałem zadbać; małżeńskie dramaty mnie nie interesowały.
Zmarszczyłem brwi, gdy zadzwonił mój telefon i uniosłem brew, widząc, że to moja sekretarka. Ta kobieta nigdy nie odważyła się dzwonić do mnie, gdy byłem w domu. Wszystko przez to, że Bianca ją nastraszyła. Groźby, które usłyszała, sprawiły, że bała się na mnie spojrzeć, a co dopiero odezwać.
Właściwie nie śmiała się do mnie odzywać, chyba że chodziło wyłącznie o sprawy służbowe i nie mogłem za to winić Bianki. Kobieta bała się, że sekretarka powtórzy tę samą historię, przez którą przeszła Elowen, i wiedziałem o tym doskonale. Postanowiłem jej to wybaczyć i z tym nastawieniem wyszedłem z sypialni, by odebrać połączenie.
– Słucham, Sloane? – zapytałem, nie siląc się na powitanie. I tak nigdy tego nie robiłem, więc nie była zaskoczona.
– Szefie, moi ludzie ją znaleźli – powiedziała, a ja zmarszczyłem brwi w dezorientacji. Jej kolejne słowa sprawiły, że zamarłem, serce podeszło mi do gardła i poczułem, jak brakuje mi tchu. – Znaleźli pańską byłą żonę, panią Elowen...
















