(**Elara**)
Mój poranek zaczął się koszmarnie. Izolda była niezwykle nadąsana. Kiedy zapytałam ją, co się stało, przygotowując jej śniadanie, tylko rzucała wrogie spojrzenia. Próbowałam nakłonić ją do zwierzeń w drodze do szkoły, ale siedziała na fotelu pasażera w ponurym milczeniu.
Zanim wczoraj wieczorem wyszłyśmy z penthousu, by udać się do moich rodziców, była w świetnym nastroju. Podejrze
















