(**Silas**)
Reszta weekendu upłynęła w aurze szczęścia. Choć brzmi to banalnie, był to najszczęśliwszy czas, jakiego doświadczyłem od dwudziestu lat. Mimo że Elara wyszła zaraz po tym, jak opowiedziałem jej o Odette, obiecała, że porozmawiamy później tego wieczoru, gdy tylko Isolde pójdzie spać.
W sobotę pojechaliśmy z Isolde do przystani, żeby wynająć łódź. Cały dzień spędziliśmy na wodzie, łowią
















