Gorący profesor.
NIEBEZPIECZNY ROMANS Z MOIM PROFESOREM.
Rozdział 2.
Oczy Elary rozszerzyły się, gdy zobaczyła telefon roztrzaskujący się o podłogę.
Chciała coś powiedzieć, ale nieznajomy ją ubiegł.
– Może następnym razem powinnaś patrzeć, gdzie idziesz – jego głos był spokojny i opanowany, ale Elara tego nie zauważyła.
– Nie! Może to pan powinien uważać na swoje ruchy! – odwarknęła arogancko, a on prychnął, sięgając po telefon.
– Co za niegrzeczny bachor – wymruczał pod nosem, ale nie na tyle cicho, by tego nie usłyszała.
Prychnęła i założyła pasmo włosów za ucho.
– Za kogo ty się uważasz, żeby tak do mnie mówić? – syknęła, a on podniósł telefon i skupił na niej wzrok.
– Naprawdę powinnaś popracować nad swoimi manierami, młoda damo.
– Nie jestem panu winna żadnych manier. To nie moja wina, że był pan tak pochłonięty jakimś gównem w telefonie, że nie raczył pan spojrzeć przed siebie.
– Nie będziesz do mnie mówić w ten sposób – zacisnął pięść.
– Dlaczego? – prychnęła. – Bo wy, mężczyźni, myślicie, że macie kontrolę nad życiem każdego? Nie jesteś inny, jasne? Więc będę mówić, a ty będziesz słuchać. A teraz posłuchaj mnie uważnie... Wyglądasz na kogoś wystarczająco dorosłego, by być ojcem, a nie masz za grosz rozumu. Moja rada: trzymaj swoje problemy dla siebie i nie wyżywaj się na innych. – Powiedziawszy to, podniosła torebkę z podłogi i odeszła szybkim krokiem, kołysząc biodrami.
Patrzył na nią i westchnął, a jego wzrok spoczął na jej pośladkach. Oblizał dolną wargę i dotknął czubka nosa.
– Wszystko w porządku, proszę pana? – podszedł bliżej Kellen, jego osobisty asystent, a on skinął głową.
– Kup mi nowy telefon, ten jest zniszczony.
– Tak jest, proszę pana – Kellen skłonił się, a mężczyzna odszedł.
********
Elara wróciła do domu i rzuciła się na łóżko, czując ucisk w klatce piersiowej.
Wpatrywała się w sufit, a łzy płynęły jej z oczu.
– Nie powinnaś była się tak zachować... Elaro – skarciła się w myślach, wspominając, jak bardzo nakrzyczała na tego człowieka. Był od niej prawdopodobnie o dekadę lub dwie starszy.
Elara miała kilka planów na ten dzień i żaden nie zakładał znalezienia się w takim stanie, w jakim była teraz.
Lekceważąca postawa ojca i bolesne słowa sprawiły, że odeszła od swojego normalnego ja.
Oskarżyła tamtego mężczyznę o to, przez co sama przechodziła, choć nie mogła okłamywać samej siebie – był naprawdę przystojny i biło od niego bogactwo.
Telefon zadzwonił. Bez dłuższego zastanowienia Elara wiedziała, kto to – nie miała nikogo innego poza Maisie, kto by do niej dzwonił.
Odebrała i przyłożyła aparat do ucha.
– Hej, kochana... jak ci mija dzień? – zachichotała Maisie po drugiej stronie.
– Skończył się, zanim w ogóle się zaczął – jej głos był wystarczająco spokojny, by Maisie zrozumiała, że coś jest nie tak.
– Co się stało? – zapytała zaniepokojona przyjaciółka.
– To nic wielkiego, Maisie, opowiem ci o wszystkim w poniedziałek.
– Poniedziałek jest za daleko, Elaro. Czy twój tata odrzucił propozycję?
– Tak, odrzucił – jej odpowiedź była krótka i wystarczyła, by dać Maisie znać, że musi poczekać do poniedziałku.
– Przykro mi, że tak cię potraktował, Elaro. Poczekam do poniedziałku i porozmawiamy o tym, jeśli będziesz chciała – powiedziała łagodnie.
– Cieszę się, że rozumiesz.
– Do zobaczenia w poniedziałek, Elie, nie dręcz się, dobrze?
– Dobrze – odpowiedziała spokojnie, a Maisie się rozłączyła.
Elara podniosła się z łóżka i pobiegła do łazienki, wyobrażając sobie, jak nudny będzie jej dzień bez gospodyni w pobliżu.
PONIEDZIAŁEK RANO.
– O mój Boże, Elaro, chcesz powiedzieć, że twój ojciec naprawdę ci to wszystko wygadał? – wykrzyknęła Maisie.
– Tak... powiedział, że moje urodziny to przekleństwo – odpowiedziała, gdy skręcały w stronę bufetu. Ich drugie zajęcia zaczynały się zaraz po pierwszych, a Maisie paliła się do poznania wszystkich szczegółów. Teraz, gdy już je usłyszała, ledwo mogła opisać, co czuje w związku z sytuacją przyjaciółki.
– Przykro mi, że musisz przez to wszystko przechodzić, Elie... Jestem pewna, że twój ojciec wkrótce nauczy się cię kochać i doceniać. – Maisie poklepała ją po ramieniu, a Elara uśmiechnęła się blado.
– Nie musisz się o mnie martwić, Maisie, niedługo mi przejdzie.
– A ja zawsze będę tu dla ciebie – dodała Maisie.
Droga do bufetu była dość długa, a po drodze mijały wielu studentów; wielu z nich gapiło się na Elarę, podziwiając jej urodę.
– Widzisz, jak się na ciebie patrzą? – zachichotała Maisie, na co Elara tylko przewróciła oczami.
Przez chwilę panowała cisza, aż w końcu Maisie rzuciła nowinę na poprawę humoru.
– Zgadnij co, Elaro... Nasz nauczyciel fizjologii został zastąpiony.
– Naprawdę? – wykrzyknęła Elara. Ich stary profesor fizjologii zrezygnował kilka tygodni temu i uczelnia szukała kogoś na jego miejsce. W tym czasie Elara, jako najzdolniejsza studentka w grupie, pomagała kilku osobom w tematach, których nie rozumieli.
– Cieszę się, przynajmniej zaczniemy się normalnie uczyć.
– Och, Elaro, daj spokój... Ja się cieszę, bo słyszałam, że jest całkiem przystojny i bogaty, ideał każdego. I zgadnij co? Ma własny, prywatny gabinet, nie tak jak inni profesorowie, którzy dzielą biura – zachichotała.
– Co to ma wspólnego z nauką, Maisie? I skąd ty u licha bierzesz te wszystkie plotki?
– Dobre wieści szybko się rozchodzą, Elaro. Podobno pani Elise, nasza profesor od chemii, już do niego wzdycha.
– Za dużo informacji jak na poniedziałkowy ranek – jęknęła Elara. – Zaraz mamy zajęcia, Maisie... weźmy napoje i uciekajmy z bufetu. Nie mam nastroju na takie rozmowy.
– Ale z ciebie nudziara – narzekała Maisie, idąc za nią.
Elara i Maisie wróciły z bufetu. Podczas gdy Maisie siedziała w telefonie, Elara czytała notatki, próbując się skupić, gdy do sali wszedł profesor.
– Elaro... – zawołał natychmiast, a ona podniosła wzrok.
– Dzień... – klasa chciała się przywitać, ale on podniósł rękę, uciszając ich.
– Dyrektor chce cię widzieć. – Serce jej podskoczyło na te słowa, ale zdołała zachować spokój.
– Hm – skinęła głową i wyszła z sali w stronę gabinetu dyrektora, a jej serce biło szybko, jakby chciało wyrwać się z piersi.
– Dzień dobry, panie dyrektorze... wzywał mnie pan – powiedziała, gdy weszła do środka za jego pozwoleniem.
Postawny mężczyzna westchnął, poprawiając okulary. Był jedną z osób, których Elara się bała, ponieważ był w wieku jej ojca i miał niemal tak samo aroganckie podejście. Elara zaczęła wierzyć, że wszyscy mężczyźni tacy jak jej ojciec są aroganccy i myślą w podobny sposób.
– Tak, Elaro. Wezwałem cię. Na pewno wiesz, że szkoła ma nowego nauczyciela fizjologii.
– Tak, wiem, proszę pana.
– Dobrze, chciałbym, abyś przekazała mu te akta. Zawierają informacje o grupie i inne istotne szczegóły. Oficjalne przedstawienie odbędzie się jutro, ponieważ profesor wciąż się zadomawia.
– Oczywiście, panie dyrektorze. Zaraz to zrobię.
– Świetnie.
Wzięła akta ze stołu i wyszła z gabinetu, odnajdując gabinet nowego profesora fizjologii po zapytaniu kilku osób o drogę.
Stając przed drzwiami, poprawiła ubranie i włosy. Ich poprzedni profesor był jej ulubionym, sprawił, że polubiła fizjologię; kto wie, może ten też okaże się w porządku i czegoś ją nauczy.
Zapukała do drzwi i czekała na odpowiedź, ale nikt się nie odezwał.
Zapukała ponownie, z tym samym skutkiem. Powtarzała to raz za razem, aż uznała, że profesor może śpi. Postanowiła po prostu wejść i zostawić dokumenty na biurku.
Nacisnęła klamkę, drzwi się otworzyły, a ona weszła do środka, zamykając je za sobą.
Pierwszą rzeczą, jaką usłyszała, był jęk. Jej nogi zamarły, a wzrok spoczął na mężczyźnie w fotelu. Jego dłonie pieściły jego ogromnego członka, podczas gdy cicho jęczał z przymkniętymi z rozkoszy oczami. Na ten widok zaschło jej w gardle, a akta wypadły z jej drżących rąk prosto na podłogę.
















