Sylabus o północy: Sekretny kink profesora

Sylabus o północy: Sekretny kink profesora

Autor: Clara Finn

Rozdział 5
Autor: Clara Finn
4 maj 2026
Teraz jestem gotowa, profesorze. NIEBEZPIECZNY ROMANS Z MOIM PROFESOREM. Rozdział 5. Narracja autorska. Elara westchnęła i opadła na łóżko. Zastanawiała się, dlaczego ludzie muszą stawiać czoła tylu wyzwaniom. Zrozumiała, że nie można w pełni pragnąć czyjegoś życia, bo walki, które inni toczą, mogłyby cię przytłoczyć. Choć miała wszystkie bogactwa, jakich mogła zapragnąć, brakowało jej szczęścia i ani razu nie doświadczyła ojcowskiego ciepła. Z kolei Maisie miała kochającą rodzinę, ale ich świat właśnie się zawalił i prawdopodobnie wkrótce zbankrutują. Elara nie potrafiła sobie wyobrazić życia bez luksusu; życzyła przyjaciółce, by wszystko szybko się ułożyło. Gdy zapadł wieczór, Elara miała tylko jedną modlitwę: o wieczne szczęście dla siebie i swojej przyjaciółki. NASTĘPNEGO DNIA. Elara dotarła do szkoły dość późno. Wykłady miała po południu, a jej najlepszej przyjaciółki nie było. Wczesne przybycie na uczelnię było dla niej równie trudne, jak przebywanie w jednym domu z ojcem. Wyszła z domu rano, ale długo siedziała w samochodzie, bo nie miała z kim rozmawiać, a powrót do domu był jak powrót do piekła. Po zajęciach Elara mogłaby przysiąc, że ledwo słuchała tego, co mówiła nauczycielka chemii. Jedyne, co zaprzątało jej głowę, to postać profesora. Elara w kółko powtarzała sobie w myślach przeprosiny, które zamierzała mu przedstawić. Po kilku minutach planowania idealnego wystąpienia, wyszła z sali i skierowała się do jego gabinetu. Stanęła przed drzwiami i poprawiła ubranie. Zapukała, a jego głęboki głos zaprosił ją do środka. – Wejść. Elara zadrżała na dźwięk tego basu, ale opanowała się. Nacisnęła klamkę i weszła. Tym razem zastała go przy zajęciu innym niż zwykle. – Dzień dobry – przywitała się spokojnie, czekając na reakcję. – Więc jednak potrafisz się witać? – zapytał, nie odrywając wzroku od pracy. Elara zignorowała kpinę i kontynuowała. – Przyszłam przeprosić – wymruczała cicho, ale na tyle wyraźnie, by zrozumiał. Jego dłoń zamarła na moment. Po raz pierwszy, odkąd weszła, zaszczycił ją spojrzeniem. Odłożył długopis na stół i oparł się w fotelu, patrząc na nią z wyrazem, który Elara odebrała jako zaskoczenie. Dziewczyna wpatrywała się we własne palce, przełykając ślinę. – Przepraszam za wszystko, co się wydarzyło. Biorę pełną odpowiedzialność za moje zachowanie i proszę o wybaczenie. – Przeprosiła szczerze, a on wpatrywał się w nią chłodno przez dłuższą chwilę, po czym prychnął. – Jasne jest, że jesteś nie tylko arogancka, ale i zabawna w tej swojej arogancji – mruknął, a cień uśmiechu zniknął z jego ust. – Nie potrzebuję twoich przeprosin, Elaro. Możesz wyjść – powiedział tonem, który sugerował, by nie ciągnęła tematu, ale była zbyt uparta. – Wiem, że jest pan zły i... – Wyjdź – uciął, a ona wzdrygnęła się. Jej błyszczące od łez oczy spojrzały na jego zimną twarz. Przełknęła ślinę, skłoniła się lekko i wyszła z gabinetu. Dimitri wypuścił cicho powietrze, zastanawiając się, dlaczego tak na nią naskoczył. Widok łez w jej oczach sprawił, że poczuł się źle. – Dlaczego w ogóle cię to obchodzi? – mruknął do siebie, po czym z powrotem pogrążył się w pracy. ******************* Elara wysiadła z samochodu i westchnęła, zastanawiając się, jak przekonać Dimitriego. Choć nakryła go na masturbacji i od tamtej pory pragnęła go fizycznie, wciąż odrzucała jego propozycję; nie mogła oddać się profesorowi tylko dla fantazji. Chciała znaleźć mężczyznę, zakochać się w nim i oswoić z jego obecnością, zanim zapragnie zbliżenia. Weszła do salonu, zamierzając iść prosto na górę. Była tak pogrążona w myślach, że nie zauważyła, co się dzieje wokół. – Elaro. – Głos ojca wyrwał ją z zamyślenia. Odwróciła się w jego stronę. – Dzień dobry, ojcze. Nie zauważyłam... – Twoje powitania nic dla mnie nie znaczą, Elaro. – Przerwał jej i wstał. – Teraz zajmujesz się kolekcjonowaniem dwój, tak? Serce Elary zamarło. Jak się dowiedział? To było jedyne pytanie, jakie kołatało jej się w głowie. – Ojcze... – wybełkotała, a on zaczął się zbliżać. – Chcesz temu zaprzeczyć? – Jego głęboki głos ociekał jadem, gdy podsunął jej pod nos telefon Vivii. Było na nim zdjęcie ekranu jej laptopa z poprzedniego dnia. Serce wezbrało w niej gniewem i bólem. Zacisnęła dłonie na sukience i zaczęła się cofać przed każdym krokiem ojca. – Odpowiedz mi, do cholery! – krzyknął, rzucając telefonem o fotel, co sprawiło, że aż podskoczyła ze strachu. Nogi miała jak z waty, a oczy pełne łez. – Miałaś czelność przynieść dwóję z plusem do mojego domu i ukrywać to, jakbym miał się nie dowiedzieć. – Ja... przepraszam, ojcze... profesor się pomylił i obiecał to zmienić do jutra... – skłamała drżącym głosem, a on uśmiechnął się drwiąco. – Czy może nie masz już profesora, któremu mogłabyś sprzedać swoje brudne ciało w zamian za oceny? Brwi Elary ściągnęły się, spojrzała na ojca, a łzy, które powstrzymywała, w końcu wypłynęły. Jej serce ścisnęło się z bólu – jak on mógł ją o coś takiego oskarżyć? – Ojcze – zawołała słabo, a on warknął. – Wiem o wszystkim, co się dzieje w tej szkole, Elaro. Więc teraz, gdy nie masz komu sprzedawać ciała, nie radzisz sobie z nauką, co? – Nie sprzedaję... swojego ciała za oceny, tato... nigdy tego nie robiłam. Po prostu... daj mi kilka dni, żebym to wyjaśniła i... – Możesz to robić gdzie indziej, Elaro. Elara spojrzała na niego i otarła łzy, próbując nie dopuszczać do siebie prawdziwego znaczenia jego słów. – Co masz na myśli, ojcze? – Twoja szafa została już spakowana, Elaro. Nie chcę cię widzieć w moim domu ani nigdzie w pobliżu moich rzeczy. I Elodie nie jest tu wyjątkiem. Elara poczuła, jak jej serce na moment przestaje bić. Nagły, ostry ból przeszył jej pierś, jakby ktoś pchnął w nią sztylet. Patrzyła na niego oszołomiona, czując, jak jej świat obraca się w ruinę. Spojrzała w górę i napotkała wzrok macochy i siostry, które stały na schodach, uśmiechając się diabolicznie. Obok nich czekały dwie walizki. Elara wiedziała, że to się kiedyś stanie, ale nie spodziewała się, że tak wcześnie. Wiedziała, że nadejdzie dzień, w którym jej ojciec okaże się niegodny jej miłości – i właśnie to zrobił. Ale nie zamierzała się załamać, nie przy nich. Zacisnęła oczy, powstrzymując palące łzy, chwyciła swoje walizki i odwróciła się do wyjścia. To zaskoczyło macochę i siostrę – spodziewały się, że będzie błagać ojca u nóg, podczas gdy one będą go podjudzać, by jej nie uległ. – Nie przeprosisz tatusia? Kto wie, może pozwoliłby ci zostać – kpiący głos przyrodniej siostry sprawił, że Elara zatrzymała się na moment i spojrzała na ojca. – Jeśli przeproszę, pozwolisz mi zostać? – zapytała, unosząc brwi i czekając na odpowiedź. – Nie – odpowiedział krótko. – W takim razie nie ma to sensu – odparła równie chłodno. Chwyciła torbę i wyszła, zostawiając ich w niemym niedowierzaniu. Elara szła przed siebie, łzy spływały jej po policzkach, a serce łomotało z bólu. Chciała obwinić Dimitriego za to wszystko, ale nie potrafiła rzucać oskarżeń – wiedziała, że nic z tego by się nie stało, gdyby ojciec kochał ją tak, jak powinien. Była całkowicie zdruzgotana, a wszystko to wydarzyło się w najgorszym możliwym momencie. Nie miała do kogo pójść – Maisie przechodziła przez własne piekło, a Elara czuła się jak zła przyjaciółka, bo nie odezwała się do niej od wczoraj. Postanowiła napisać do niej, gdy tylko znajdzie jakiś dach nad głową. W dodatku nie miała pieniędzy. Wysłała prawie wszystkie środki z konta bieżącego Maisie, nie przewidując tej sytuacji. Jedyną nadzieją była lokata terminowa, do której nie miała jeszcze dostępu. Usiadła na przystanku autobusowym i spojrzała na zachmurzone niebo. – Zaraz będzie padać – westchnęła, czując pieczenie pod powiekami. Pieniądze, które jej zostały, nie wystarczyłyby nawet na jedną noc w hotelu. Elara siedziała na ławce, tuląc się mocno do siebie, gdy deszcz zaczął ulewnie padać. Jej oczy znów zaszkliły się na myśl o matce. Płakała, pragnąc kiedyś ją spotkać, by zapytać, dlaczego wybrała śmierć i zostawiła ją samą. Dygotała na deszczu, pogrążona w żałobie. Z każdą chwilą docierało do niej, że jest w sytuacji bez wyjścia i musi znaleźć schronienie, zanim dopadną ją głodni łupów bandyci. Deszcz w końcu ustał, zostawiając po sobie tylko pojedyncze krople. Elara podjęła jedyną możliwą decyzję: odda się profesorowi, jeśli tylko zechce ją przyjąć. Przeszukała torbę i na szczęście wizytówka wciąż tam była. ******* Elara przeszła przez bramę po przesunięciu karty dostępowej. Podtoczyła walizkę pod same drzwi jego domu i westchnęła. Było już bardzo późno i bała się, że on ją odrzuci. Patrzyła na ogromny budynek, zastanawiając się, czy zwykły profesor może posiadać taką posiadłość. Po długim wahaniu i cichej modlitwie zapukała do drzwi. Otworzyły się po chwili, ukazując jej oszałamiający widok Dimitriego. Elara przełknęła ślinę, próbując opanować spojrzenie, ale widok jego nagiej piersi i wilgotnych, rozczochranych włosów, z których krople wody spływały po opalonej skórze, był obezwładniający. Grzeszne myśli o zobaczeniu go całkiem nago skierowały jej wzrok niżej, na jego krocze. Zgodnie z przewidywaniami, jej oczy spoczęły na wyraźnym wybrzuszeniu pod obcisłymi bokserkami. Poczuła falę gorąca uderzającą prosto do jej wnętrza. Dimitri ujął ją pod podbródek i uniósł jej głowę, a jego flirtujące szare oczy przeszyły jej spragnione ciało. – Moje oczy są tutaj, Elaro. Dlaczego tu jesteś? Ten głos sprawił, że stała się mokra, a nogi pod nią niemal się ugięły. Wyobraziła sobie, jak by to było przyjmować od niego seksualne rozkazy. Dimitri mógłby przysiąc, że widział, jakie wrażenie na niej robi. – Teraz jestem gotowa, profesorze. Proszę mnie wziąć – jej głos był ledwie szeptem, ale wystarczył, by jego członek zaczął pulsować.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Sylabus o północy: Sekretny kink profesora | Czytaj powieści online na beletrystyka