— Chcemy mieć oddzielne pokoje w akademiku, tato — ogłosił nagle Dante. Właśnie skończyli rejestrację na uniwersytecie i byli w biurze zakwaterowania, żeby zasięgnąć informacji.
— Nie, tato, ja chcę być z Dantem. Dante, proszę, bądźmy razem — błagał Nico, spoglądając na brata swoimi maślanymi oczami. To zawsze na niego działało.
— Jesteśmy już na uniwersytecie, Nico. Potrzebujemy trochę prywatności — wyjaśnił cierpliwie Dante, szukając wzroku rodziców.
— Dlaczego? Będziesz sprowadzał dziewczyny do pokoju? Tato, on chce po prostu zaliczać wszystko, co się rusza — wypalił Nico, na co rodzice i Dante otworzyli oczy ze zdumienia.
— Nico! — warknął wściekle Dante.
Słysząc głos brata, Nico natychmiast zanurkował za plecy ojców, by schować się przed jego gniewem.
— Co to za słownictwo, młody człowieku? — odezwał się surowo Benedetto.
— Papo, przepraszam. Tato, przepraszam — Nico natychmiast spuścił głowę ze skruchą.
— Musicie to obgadać między sobą. Mój Boże, macie po 18 lat, a my wciąż chodzimy z wami wszędzie jak z małymi dziećmi. Zapomnieliście, że jesteście już dorośli? — utyskiwał Benedetto.
— Papo, ja chcę być z Dantem, proszę, powiedz mu to — poprosił smutno Nico z wydętą wargą.
— Nico, chodź tutaj! — zawołał go surowo Dante, rzucając mu groźne spojrzenie.
— Tato, Dante się na mnie gniewa — Nico szukał ratunku u Donovana.
— Porozmawiaj z bratem, Nico — mruknął spokojnie Donovan. Dante mógł udawać groźnego, ale zawsze miękł przy swoim psotnym bracie.
Nico niepewnie podszedł do Dantego, który wpatrywał się w niego intensywnie.
— Przepraszam, Dante, nie myślałem tak. Po prostu chcę być z tobą — Nico skrzywił się, przepraszając.
Dante rozmasował nasadę nosa, próbując opanować irytację wywołaną wcześniejszymi słowami brata.
— Chcę osobnych pokoi, bo chcę, żebyś dorósł. W twoim wieku powinieneś być niezależny. A nie dlatego, że planuję „zaliczać” — wyjaśnił cierpliwie.
— Ale ja chcę być z tobą, nie chcę być sam, nie jestem przyzwyczajony do bycia bez ciebie — upierał się Nico.
— Nico, czy ty w ogóle rozumiesz, o co mi chodzi? — warknął poirytowany Dante, tracąc panowanie nad sobą.
— Rozumiem, Dante. Chcesz, żebym był niezależny i nie polegał na tobie tak bardzo. Żebym zaczął zachowywać się stosownie do wieku, bo jestem dorosły i zaczynam studia. Rozumiem to wszystko — wyrecytował Nico dokładnie to, co brat chciał mu przekazać.
— Dzięki Bogu, że rozumiesz — Dante odetchnął z ulgą.
— Ale i tak chcę być z tobą, nie chcę innego pokoju — ciągnął uparcie Nico. Dante spojrzał na niego z niedowierzaniem, podczas gdy ich ojcowie tylko kręcili głowami z rozbawieniem.
— Papo! — jęknął Dante do Benedetto, wiedząc, że on zawsze potrafi znaleźć rozwiązanie.
— Dobra, chłopcy. Skoro nie chcecie mieszkać w akademiku ani w penthousie taty, możemy wynająć wam apartament z dwiema sypialniami — oznajmił stanowczo Benedetto.
— Tak, to będzie lepsze wyjście — natychmiast poparł go Donovan.
— Dobra, zgadzam się, ale ten drugi pokój będzie gościnny, na wypadek gdyby papa i tata nas odwiedzili — Nico nie ustępował, doprowadzając Dantego do szału.
— Papo? — Dante spojrzał z rozpaczą na Benedetto.
— Nie wiem już, co z wami zrobić — Benedetto uniósł ręce w geście poddania.
— Dante, nie bądź uparty, nie przyprawiaj rodziców o ból głowy. Postanowione. Weźmiemy taki apartament, żeby był pokój gościnny dla taty i papy — ogłosił pewnie Nico, podczas gdy Dante gapił się na niego z irytacją.
— Oni mają luksusowy penthouse niedaleko stąd, Nico, nie muszą u nas spać — odparował Dante, a na jego szyi zaczęły pulsować żyły.
— To przerobimy go na gabinet do nauki, prawda, tato? — zaproponował z uporem Nico.
Donovan i Benedetto patrzyli na Dantego z mieszaniną litości i rozbawienia. Z uporem Nico nikt nie mógł wygrać.
— Ustal to z bratem, Nico — odpowiedział asekuracyjnie Donovan.
Nico wydął wargę i spojrzał na Dantego błagalnym wzrokiem szczeniaka.
— Dante, możemy zrobić z drugiego pokoju gabinet, prawda? — Nico próbował szczęścia.
— Nico... — Dante ucisnął nasadę nosa, wyglądając na skrajnie wściekłego.
— Proszę, Dante. Proszę... — błagał Nico z paniczną miną. Zaczął się autentycznie bać, widząc złość brata.
— Będę grzeczny, Dante, obiecuję — błagał dalej.
— Nico, czy ty siebie widzisz? Jesteś dorosłym facetem i tak powinieneś się zachowywać. Każdy z nas potrzebuje własnej przestrzeni i prywatności — Dante starał się zachować resztki cierpliwości.
— Ale ja chcę być z tobą! Nie przeszkadza mi dzielenie pokoju, w ogóle! Nie potrzebuję prywatności od ciebie... proszę, Dante — upierał się Nico, bliski płaczu.
— Nico, proszę cię — szepnął zrezygnowany Dante.
— Nie chcesz mnie, Dante — głos Nico stał się nagle lodowaty, co zaskoczyło wszystkich obecnych.
Dante zamarł, uderzony nagłą zmianą nastroju brata. Rodzice również poczuli napięcie.
— Nico... — zaczął Dante, ale widząc poważną twarz brata, urwał w pół zdania.
— Po prostu wybierzcie mi pokój w akademiku. Wszystko mi jedno, tato, papo — wymamrotał Nico. Nagle stał się obcy i zdystansowany. Bez słowa wyszedł z pokoju.
****
😳😳
















