Więzy krwi: W ciąży z moim mafijnym przyrodnim bratem

Więzy krwi: W ciąży z moim mafijnym przyrodnim bratem

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4 Poddał się
Autor: Aeliana Moreau
1 cze 2026
Cała trójka milczała przez chwilę, skonsternowana nagłą zmianą nastroju Nico. Po raz pierwszy widzieli go w takim stanie. Chłopak zazwyczaj był radosny i psotny, zupełnie inny niż przed chwilą. — Co to właściwie było? Czy ja właśnie widziałem Benedetto Corvelliego w pigułce? — zapytał Donovan, wyglądając na oszołomionego. Benedetto spojrzał na niego bez rozbawienia. — Naprawdę, kochanie, jesteś dokładnie tak samo zimny i przerażający, kiedy się wściekniesz — wyjaśnił obronnie Donovan. — Więc co robimy? — zapytał Benedetto, ignorując komentarz męża. Donovan i Benedetto spojrzeli na Dantego, który pogrążył się w myślach. On również wydawał się zaskoczony wybuchem brata. — No cóż, weźmy ten apartament z dwiema sypialniami i zróbmy z drugiego pokoju gabinet — wymamrotał nieobecnym głosem Dante. Donovan i Benedetto wymienili porozumiewawcze, współczujące spojrzenia. Dante zawsze ulegał Nico, zwłaszcza gdy ten się dąsał. — W takim razie zamieszkacie w apartamencie, który dostaliście od wujka Pietro — powiedział Donovan i podszedł do syna, by poklepać go po ramieniu. — Chodźmy może na jakąś przekąskę — zaproponował Benedetto, chcąc rozładować atmosferę. Dante szedł przodem w milczeniu. Gdy dotarli do samochodu, zobaczyli Nico siedzącego w środku i bawiącego się telefonem. Nie odezwał się ani słowem, gdy do niego dołączyli. — Zzjemy coś, a potem pojedziemy obejrzeć apartament od wujka Pietro — ogłosił Benedetto, próbując nawiązać rozmowę, ale nie doczekał się odpowiedzi od chłopców, zwłaszcza od Nico. — Sprawdzimy, co trzeba odświeżyć, żeby przerobić ten pokój na gabinet — dodał Donovan, licząc na reakcję Nico. Chłopak na ułamek sekundy podniósł wzrok, po czym wrócił do telefonu. — Pasuje mi akademik, tato — rzucił Nico, nie patrząc na ojca. — Dante zdecydował, że zamieszkacie w apartamencie i zrobicie tam gabinet — wtrącił Benedetto, przyglądając mu się uważnie. — Przecież on nie chce dzielić ze mną pokoju, więc gdzie ja mam spać? — odgryzł się Nico. — Będziemy dzielić pokój — poprawił się Dante. — Ale przed chwilą mówiłeś, że tego nie chcesz — odpowiedział Nico, wciąż nadąsany. — Zmieniłem zdanie — uciął krótko Dante. — Nie chcesz mnie tam, po prostu zmuszasz się, żeby mi ulec — wykrzyknął Nico z dąsem. — Nico, proszę cię — szepnął Dante. Nico umilkł i do samego przyjazdu do ulubionej kawiarni nie wypuścił telefonu z rąk. Donovan zamówił swoją zwykłą czarną kawę, Benedetto — mrożone macchiato. Nico i Dante wzięli latte i po kawałku sernika red velvet. Zaczęli jeść, gdy Donovan i Benedetto zauważyli grupę dziewcząt, które rzucały wymowne spojrzenia w stronę ich synów. Chłopcy wydawali się zupełnie nieświadomi zainteresowania. Rodzice uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo, czując lekkie współczucie dla tych dziewczyn. Nico i Dante byli wyjątkowo przystojni, każdy na swój sposób. Dante odziedziczył surową, męską urodę po ojcu, a Nico miał twarz klasycznego, pięknego łamacza serc. Z taką aparycją nie mogli pozostać niezauważeni. Gdziekolwiek się pojawiali, przyciągali wzrok, choć sami zdawali się tego nie dostrzegać. — Dziewczyny przy tamtym stoliku wysyłają wam jasne sygnały — szepnął Benedetto, upewniając się, że synowie go słyszą. — Jesteś za stary na dziewczyny, papo, a tata siedzi obok — Nico rzucił mu karcące spojrzenie. — Głuptasie! — żachnął się Benedetto i pstryknął go w ucho. — Papo! — Nico skrzywił się, pocierając zaczerwienione ucho, a Donovan zachichotał. Dante tylko lekko się uśmiechnął. — One patrzą na was, idioto — Benedetto zgromił Nico wzrokiem. — Nie mam nastroju, papo. Może Dante będzie zainteresowany — odparł Nico, odkrawając kawałek ciasta, kompletnie ignorując dziewczyny. Dante milczał, nie chcąc wdawać się w dyskusje z bratem, który najwyraźniej wciąż był obrażony. Dokończyli podwieczorek w miłej ciszy, mimo że bracia rzadko się do siebie odzywali. Dziewczyny w końcu zrezygnowały, widząc brak zainteresowania, co bardzo rozbawiło Donovana i Benedetto. Natychmiast przypomniały im się ich własne randki sprzed lat, gdy dziewczyny ciągle próbowały ich podrywać. Ojcowie znów się uśmiechnęli, gdy Dante, idąc do samochodu, objął Nico ramieniem. Otworzył mu drzwi i poczekał, aż brat wsiądzie, zanim sam zajął miejsce. Dante wciąż trzymał rękę na ramieniu Nico, gdy wchodzili do budynku z apartamentami — dokładnie tak, jak Donovan zwykł trzymać Benedetto. — Jest całkiem spory, ale dacie radę go utrzymać. Będę przysyłał ekipę sprzątającą w weekendy, ale na co dzień musicie dbać o porządek sami — instruował ich Benedetto, oprowadzając po wnętrzu. — Tak, papo — odpowiedzieli chórem, oglądając mieszkanie. Było bardzo przestronne: dwie sypialnie, każda z własną łazienką, dodatkowa toaleta dla gości, kuchnia, jadalnia i salon. — Ten mniejszy pokój przerobimy na gabinet. Nie trzeba remontu, po prostu wstawimy meble — zawołał Donovan z głębi mieszkania. Weszli do większej sypialni z ogromnym łóżkiem typu king-size, garderobą i łazienką z wanną. — Patrz, tu jest wanna, w tamtym pokoju nie było — wykrzyknął radośnie Nico, odzyskując humor. — Łóżko też jest wielkie, Dante. Będziesz mógł uciec przed Nico na drugą stronę — zażartował Benedetto. Wiedzieli dobrze, jak bardzo Nico lgnie do brata przez sen. — Wątpię, papo. On mnie znajdzie nawet przez sen — wymamrotał cicho Dante. Benedetto spojrzał na niego z rozbawieniem. Ci dwaj zawsze mieli się o co spierać, ale i tak kończyli nierozłączni. Dante odsłonił zasłony i jego oczy rozbłysły, gdy zobaczył balkon. — Nico, patrz! Mamy balkon! — zawołał uradowany. Brat natychmiast do niego podbiegł i obaj wybiegli na zewnątrz, ciesząc się widokiem jak małe dzieci. Donovan i Benedetto patrzyli na nich, uśmiechając się pod nosem. — Kochanie, będą tu sami przez cały czas. Niedługo w pełni zrozumieją — powiedział spokojnie Donovan, obserwując synów siedzących na zewnątrz. — Nie mam nic przeciwko temu, a ty? — odparł swobodnie Benedetto. — Wiesz, że ja też nie. Będę wspierał nasze dzieci w czymkolwiek, co da im szczęście. Nawet jeśli oznaczałoby to rzucenie wyzwania całemu światu — odrzekł poważnie Donovan. — Będę przy tobie. Stawimy czoła światu, jeśli ktokolwiek spróbuje tknąć naszych chłopców — dodał stanowczo Benedetto. — Razem z całym Sojuszem D’Angelo-Corvelli — uzupełnił Donovan.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 59

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

59 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Poddał się – Więzy krwi: W ciąży z moim mafijnym przyrodnim bratem | Czytaj powieści online na beletrystyka