„Rumienisz się, kotku”. Jego niski szept z hiszpańskim akcentem posłał grzeszny dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa, sprawiając, że palce u stóp mi się podkurczyły, a krew zapłonęła. Najgorsze? Mój ojciec siedział dokładnie naprzeciwko, przy stole w jadalni. **** Nazywam się Caspian Valerius. Jestem nietykalnym playboyem z Crestmont University. Bogaty, arogancki i absolutnie, niezaprzeczalnie zainteresowany wyłącznie dziewczynami. Dopóki on nie wprowadził się do naszego pokoju gościnnego. Doktor Silas. Najlepszy przyjaciel mojego ojca. Siedem lat starszy. Ponury, niedorzecznie przystojny chirurg o pustych, szarych oczach, które zdają się obdzierać mnie z ubrań, o linii szczęki tak ostrej, że można by nią ciąć szkło, i zapachu sandałowca oraz mięty, który nawiedza każdą moją myśl na jawie. Staram się go unikać. Próbuję sobie przypominać, że jestem heteroseksualny. Ale za każdym razem, gdy przeszywa mnie tym mrocznym, badawczym spojrzeniem, za każdym razem, gdy osacza mnie przy ścianie i zawłaszcza moje usta, moja determinacja pęka w drobny mak. Zakochuję się na zabój w mężczyźnie – starszym mężczyźnie mieszkającym pod jednym dachem z moim agresywnie homofobicznym ojcem. Ale Silas to nie tylko wybawca ze skalpelem. Pod jego spokojną maską kryje się zabójczy potwór z dłońmi umazanymi krwią. To były spadkobierca kartelu, bezwzględny morderca, który wywalczył sobie drogę wyjścia z mrocznego półświatka. Wszyscy ostrzegają mnie, bym uciekał. Mówią, że jego mroczna przeszłość w końcu mnie złamie. Powinienem być przerażony. Powinienem uciekać. Ale kiedy te silne, wytatuowane ramiona mnie oplatają, trzymając demony na dystans, wiem, że jest już dla mnie za późno. On jest moim zakazanym owocem, najlepszym przyjacielem mojego taty i moim najpiękniejszym koszmarem. I jestem gotów zaryzykować wszystko, by należeć do niego.

Pierwszy Rozdział

Wchodząc do budynku szkoły, miałem słuchawkę w uchu, wyciszając niechciane dźwięki, a dłonie trzymałem głęboko w kieszeniach. Szedłem biało-złotym holem mojej uczelni, „Crestmont University” – miejsca dla bogatych, miejsca, w którym nikt nie wyróżniał się swoim pochodzeniem, i wiecie co... ja też się nie wyróżniałem. „Cześć, Caspian”. „Hej, Caspian”. „Caspian!”. Moje imię brzmiało jak muzyka, gdy szedłem długimi korytarzami, z łobuzerskim uśmieszkiem błąkającym się na ustach. Promieniałem i machałem – oto zalety bycia najpotężniejszym, najpopularniejszym gościem na kampusie... właściwie celebrytą, jeśli zapytać mnie o zdanie. I wiecie co jeszcze... cieszyłem się tą uwagą, uwielbiałem to zanurzenie w tłumie. „Siema, Caspian!”. Nagle pojawił się mój najlepszy przyjaciel, Julian, wymieniając ze mną męski uścisk i klepiąc mnie po plecach. „Impreza jutro wieczorem, piszesz się na to?” – zapytał Julian. Można powiedzieć, że byliśmy duszą towarzystwa, pierwszymi gośćmi – bez nas nie było imprezy i tak to wyglądało, odkąd zaczęliśmy studia na tym uniwersytecie. Julian, w przeciwieństwie do mnie, miał czarne włosy i jasnoniebieskie oczy, podczas gdy ja miałem sterczące brązowe włosy i zielone źrenice. Byliśmy tego samego wzrostu, a nasze ciała były wysportowane i proporcjonalne... dokładnie takie, jak kochały kobiety. „Słyszałem, że Maddie tam będzie” – kontynuował, gdy szliśmy w stronę sali, w której mieliśmy pierwsze zajęcia. Maddie była właściwie szkolną wywłoką, sypiała z każdym, kto się napatoczył. Julian dosłownie przeleciał ją trzy razy, ale wciąż mu było mało... twierdził, że ma świetne doświadczenie w łóżku... ale ona po prostu nie była w moim typie. „... I Kyra” – dodał, gdy nie doczekał się odpowiedzi, a ja uśmiechnąłem się szeroko... Kyra była w moim typie. Niska, szczupła, z wydatnym biustem, krągłościami i nieco blada. Przejechałem językiem po wargach na samą myśl o niej. „Możesz na mnie liczyć, stary. Jutro wieczorem idę na trójkąt” – uśmiechnąłem się drwiąco, a on wydał okrzyk radości, zanim weszliśmy na nasze pierwsze poranne zajęcia. Natychmiast zajęliśmy nasze stałe miejsca w środku ogromnej sali i usiedliśmy. Kilka dziewczyn, a nawet facetów, zagwizdało na nasz widok... ale nie, facetów nie tykałem. Z wciąż włożoną do ucha słuchawką, kiwając głową w rytm muzyki, podczas gdy Julian wdał się w rozmowę z dwoma chłopakami siedzącymi obok niego... czekaliśmy cierpliwie na nauczyciela. Wtedy przypomniałem sobie, dlaczego tak nienawidziłem przychodzić na kampus tak wcześnie. Czekanie na tych cholernych nauczycieli było cholernie irytujące... przecież płacą im za tę pieprzoną robotę! Minęło dziesięć minut, zadzwonił ostatni dzwonek na pierwszą lekcję i do sali weszła nieznajoma kobieta. Miała na sobie koszulę z ciasnymi rękawami i kilkoma rozpiętymi guzikami u góry, co odsłaniało zarys jej piersi, oraz obcisłą spódnicę, która opinała jej krągłe biodra. Nie wspominając o tym, jak jej krótkie brązowe włosy podskakiwały przy każdym kroku, a jej szare oczy skrywały się za okularami... nie mogłem powstrzymać się od gwizdnięcia po moich dokładnych oględzinach, a klasa wybuchła chichotem. Odchrząknęła, stając w końcu przed nami. Pochyliłem się do przodu, opierając przedramiona na biurku, i polizałem wargi, nie odrywając wzroku od jej klatki piersiowej. „Chase chce, żebyś zaciągnął ją do łóżka w ciągu najbliższych dwudziestu godzin” – wyszeptał Julian tuż przy moim uchu. „Co... dwadzieścia cztery godziny?” – zapytałem, ale ani na chwilę nie odwróciłem wzroku od tego biustu. „To krótko, ale mogę spróbować” – uśmiechnąłem się półgębkiem. To była nasza rutyna na każdych wspólnych zajęciach – od nauczycielek po studentki, po prostu nie dbaliśmy o to, o kogo się zakładamy, o ile coś z tego mieliśmy... dlaczego by nie? Ale zawsze pilnowaliśmy, żeby nasze oceny były wysokie. „Czego on chce w zamian?” – zapytałem, zerkając na niego przez sekundę. „Filmu”. „A co ja z tego będę miał?”. „Będziesz mógł wyruchać jego dziewczynę” – odpowiedział Julian, zniżając głos tak bardzo, jak to tylko możliwe. Spojrzałem na niego, ale mój wzrok padł też na Chase'a siedzącego obok Juliana, który gapił się na mnie z uśmieszkiem na twarzy. Odwzajemniłem uśmiech, przyjmując wyzwanie, i zwróciłem się z powrotem do Juliana. „Sama jego dziewczyna nie wystarczy. Chcę jego matkę”. Czy wspomniałem już, że mam słabość do starszych kobiet? Tak, miałem dziwne upodobania.

Odkryj więcej niesamowitych treści