Z PERSPEKTYWY SERAPHINY
Nie wierzę własnym oczom! Alistair, tutaj, w sklepie? Szok maluje się na twarzy Vivienne, gdy dociera do niej nieoczekiwana obecność brata.
Stoję wrośnięta w ziemię, niezdolna do ruchu, podczas gdy Valentina, z porozumiewawczym spojrzeniem, zdaje się doskonale rozumieć sytuację.
Vivienne pędzi do brata jak radosne dziecko, które nie może się doczekać lodów, a jej ekscyta
















