PUNKT WIDZENIA SERAPHINY
Po ciężkim dniu w pracy, pełnym tych wszystkich projektów i spotkań, kierowca Alistaira odebrał mnie, by odwieźć mnie do domu – jego domu – bo nie potrafię nazwać go swoim. Alistair poinformował mnie, że ma kilka bardzo ważnych spotkań i żebym na niego nie czekała.
Co za człowiek! Ostatnio zachowuje się tak, jakby naprawdę był moim mężem. Ironiczne jest to, że kiedy nim by
















