Z perspektywy Elary
Nie zaszczyciłam kierowcy ani jednym spojrzeniem więcej.
Odwróciłam się i weszłam z powrotem prosto do posiadłości Obsydianu, a stukot moich obcasów odbijał się echem o marmur niczym wypowiedzenie wojny.
Szczekał na mnie jak na kundla, myśląc, że tylko dlatego, że jest kierowcą Alfy Gideona, może mówić do mnie z góry. Najwyraźniej zapomniał – nie jestem psem. Jestem córką, któr
















