Punkt widzenia Elary
– Heh.
Z moich ust wymknął się chłodny śmiech, zanim zdążyłam go powstrzymać. Odbił się echem po sterylnej sali szpitalnej, ostry jak rozbite szkło.
– Nic dziwnego, że pokojówki w Wataze Obsydianu patrzą na mnie z góry – powiedziała cichym głosem, kruchym od ironii. – Nazywają Vivienne „Dziedziczką Alfy”, a mnie? Po prostu „Luną Elarą”. I wcale się nie mylą.
Przeniosłam wzrok
















