Punkt widzenia Elary
Moje pazury dzieliły centymetry od rozerwania mu gardła.
Ten drań leżał osunięty na ścianę korytarza, oszołomiony uderzeniem. Krew spływała po jego skroni, mieszając się z brudem i odłamkami ceramiki. Nawet nie pamiętałam, jak złapałam za roślinę doniczkową, ale huk jej rozbijania o jego czaszkę wciąż dzwonił mi w uszach niczym grzmot.
Jęknął, próbując się podnieść.
Podkradłam
















