Punkt widzenia trzeciej osoby
Gniew Elary wezbrał niczym dziki ogień. "Powiedziałam, zejdź mi z drogi!"
Jej głos zabrzmiał ostro, przesycony desperacją i furią. Zrobiła krok naprzód i z całej siły pchnęła kierowcę – ale mężczyzna nawet nie drgnął. Był zbudowany jak ceglany mur, barczysty i nieustępliwy.
A potem, bez żadnego ostrzeżenia, podniósł rękę.
Była masywna, niczym kamienna płyta, i pomknęł
















