Elena
Dante nie przestawał całować całej mojej twarzy, nie zważając na łzy. Ujął moją twarz w dłonie i trzymał ją blisko siebie, jakby bał się, że zaraz zniknę.
„Eleno... Nie mogę uwierzyć, że tu jesteś” – powiedział z niedowierzaniem.
Uśmiechnęłam się, patrząc w jego brązowe oczy. „Ja też nie. Mama to zaplanowała”.
„Wiem. Napisała mi dziś rano o planie. Przysięgam na Boga, odchodziłem od zmysłów,
















