Elena
Kolacja była wyśmienita i zanim wróciliśmy do samochodu, byliśmy całkowicie najedzeni. Nie zdołałabym przełknąć ani kęsa więcej pizzy, ale na szczęście Dante dokończył resztę. Ostatnią godzinę spędziliśmy na rozmowie, nie spiesząc się, bo nie chcieliśmy myśleć o tym, co ma nastroić.
Lękaliśmy się momentu, w którym Dante będzie musiał mnie „oddać”.
Droga do biura Dantego była cicha i powolna.
















