Bezwilcza Omega: Powstanie Hańby Bety

Bezwilcza Omega: Powstanie Hańby Bety

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 8*MOWA MOTYWACYJNA*
Autor: Aeliana Moreau
9 lip 2026
||*BRIELLE*|| – Żebym nie zapomniała, jesteś zaproszona na przyjęcie – mówi Luna. – Och, dam znać rodzicom – odpowiedziałam, zanim dotarł do mnie sens jej słów. – Zaraz... co? – Podniosłam wzrok, zaskoczona. Luna tylko wzruszyła ramionami i obróciła to w żart. – Coś nie tak, Brielle? – pyta niewinnie, jakby nie wiedziała. Ona wie. – Nie, ja... nie chcę być niegrzeczna, Luno, ale ja... – Przerwałam na sekundę, by zebrać myśli. – Czy ty właśnie zaprosiłaś mnie na przyjęcie urodzinowe przyszłego Alfy, to znaczy, Rydera? – zapytałam zszokowana, mając nadzieję, że się przesłyszałam. – Tak, Brie, zgadza się. A co w tym złego? Dlaczego jesteś tak zaskoczona, jakbyś się tego nie spodziewała? – Och, cóż, wiesz, jestem omegą niskiej rangi, a omegi nie dostają zaproszeń na watahowe imprezy – odpowiedziałam, czując się nagle nieswojo. – Brielle, nie musisz się tym martwić. Żebyś wiedziała, nie jesteś tylko omegą niskiej rangi. Nazwali cię omegą jedynie z powodu twojej niezdolności do przemiany podczas ceremonii. Moje ciało napięło się na tę wzmiankę i chyba wyczuła moje cierpienie, bo kontynuowała. – Nie jesteś bezwartościowa i nie musisz czuć się przy mnie nieswojo. Nawet jeśli twój wilk jeszcze się nie ujawnił, to nie znaczy, że nigdy tego nie zrobi. To nie zmienia tego, kim jesteś. Wiem, że możesz nie brać tego na poważnie, ale mam silne przeczucie, że twój wilk wciąż tam jest, w tobie. Po prostu czeka na odpowiednie miejsce i idealny czas, by się pokazać! Bądź trochę cierpliwa i uwierz w siebie. Uśmiechnęła się ze współczuciem, po czym dodała: – Poza tym, jesteś córeczką mojej najlepszej przyjaciółki i moją przyszłą synową. – Brzmiała na tak pewną tego faktu. – A teraz powiedz mi, dlaczego nie miałabyś dostać zaproszenia? Z jej oczu emanowało ciepło i otucha; nie wiem jak, ale jakaś część mnie wiedziała, że miała na myśli każde słowo, bo płynęło ono prosto z jej serca. Gdybym tylko mogła udowodnić jej rację. Gdybym tylko mogła udowodnić watahowi, że jestem tym wszystkim, o czym właśnie powiedziała. Jakkolwiek bolesne by to nie było, być może nigdy nie uda mi się udowodnić błędu tym, którzy uważają mnie za porażkę. Chyba po prostu uchwycę się tej odrobiny nadziei i wiary, usiądę i będę patrzeć, co przyniesie przyszłość. Mam jednak przeczucie, że to będzie długa, wyboista droga. – Sama nie wiem, Luno, czuję się bezradna. – Westchnęłam z rezygnacją. – Nie musisz się tak czuć, Brie. Jeśli chcesz, by inni w ciebie wierzyli, musisz sama w siebie uwierzyć. Miej przekonanie, że przez to przejdziesz. Że będzie lepiej i że twój wilk wciąż jest z tobą. Najpierw uwierz w siebie – powiedziała Luna, a jej oczy były pełne współczucia. – Ja po prostu... ja... nie wiem – wyjąkałam. – Jesteś rodziną, Brielle, nie musisz czuć się przy mnie zdenerwowana. Zawsze możesz przyjść ze mną porozmawiać, jeśli potrzebujesz kogoś, kto cię wysłucha. To całkowicie mnie zaskoczyło. W najśmielszych snach nie pomyślałabym, że nasza Luna uważa mnie za rodzinę. To po prostu niesamowicie trudne do uwierzenia. Najpierw słowa otuchy, a teraz jestem rodziną? Przez te wszystkie lata nigdy nie starała się ze mną aż tyle rozmawiać, a ja zawsze próbowałam unikać przebywania w tym samym miejscu i czasie co ona. – Luno, szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, że tak o mnie myślisz, a zwłaszcza, że traktujesz mnie jak rodzinę. Nie wiem, jak wyrazić to, co w tej chwili czuję. – Nie musisz niczego mówić ani wyrażać, po prostu weź sobie do serca to wszystko, co ci powiedziałam – odparła po prostu. Pokiwałam głową, mrucząc pod nosem „dobrze”. Będę musiała opowiedzieć o tym wszystkim później rodzicom, a zwłaszcza mamie. – Dziękuję, Luno. Dam znać rodzicom, kiedy wrócę do domu – powiedziałam, posyłając jej mój najszczerszy uśmiech. – O cholera. – Usłyszałam, jak Luna przeklina pod nosem. – Uwierzyłabyś, że rozmawiamy od godziny? – powiedziała do mnie, zerkając na zegar. – Ojej, Luno, tak mi przykro! Co mam zrobić, zanim udam się do kuchni? – zapytałam ją. – Niewiele, możesz już iść do kuchni. Ja posprzątam ten pokój. Nie musisz się tym martwić, ale bądź dyspozycyjna w południe. Musimy kupić kilka rzeczy na przyjęcie, a kiedy wrócimy, będę potrzebowała twojej pomocy w organizacji sali. A raczej w nadzorowaniu; wyznaczyłam kilka omeg do przygotowania dekoracji; miałam nadzieję, że mogłabyś mieć na nie oko i upewnić się, że omegi robią wszystko poprawnie, ponieważ ja będę zajęta gdzie indziej. – wyjaśniła Luna. Skinęłam głową, uśmiechając się do niej. Kimże ja jestem, by odmówić lub odrzucić pracę? Chociaż większość omeg prawdopodobnie się wkurzy, gdy zorientują się, że je nadzoruję. – Och, dobrze, Luno. Będzie to dla mnie zaszczyt. – Och! I zanim zapomnę – tort! Przypomnij mi jutro, żebym zadzwoniła do piekarni. Aha, i już powiedziałam twoim rodzicom, że będziesz dziś spać w domu watahy, jeśli ci to nie przeszkadza? Jasny gwint, spać w domu watahy? Pod jednym dachem z Ryderem? Czy to może być jeszcze bardziej nie do zniesienia? Najpierw nadzorowanie zgorzkniałych omeg, a teraz spanie w domu watahy! – Uh... tak, w porządku. Zadzwonię do Caleba, żeby przyniósł mi coś na przebranie. Jeśli to wszystko, Luno, to ja już pójdę. Skłoniłam z szacunkiem głowę i wyszłam z pokoju. W myślach uderzyłam się dłonią w czoło, podczas gdy w głowie kłębiły mi się różne sposoby na popełnienie samobójstwa. Ruszyłam do Piekielnej Kuchni, nie czując najmniejszej ekscytacji z powodu reszty dnia.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8*MOWA MOTYWACYJNA* – Bezwilcza Omega: Powstanie Hańby Bety | Czytaj powieści online na beletrystyka