Bezwilcza Omega: Powstanie Hańby Bety

Bezwilcza Omega: Powstanie Hańby Bety

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4 *Rozmowa*
Autor: Aeliana Moreau
9 lip 2026
||*BRIELLE*|| Obudziłam się dzisiaj z migreną. Wstając z łóżka, weszłam do łazienki i stanęłam przed wielkim lustrem na ścianie, wpatrując się w nie tępym wzrokiem, gdy wydarzenia minionej nocy zawirowały mi w głowie. Wzdrygnęłam się, gdy mój umysł zaczął krążyć wokół wielu scenariuszy tego, jak może potoczyć się dzisiejszy dzień. Tak wiele rzeczy mogło pójść nie tak, zwłaszcza z moimi rodzicami; mogli dosłownie wyrzucić mnie z domu, abym zamieszkała w domu stada. Wzdychając ciężko, zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic, zmywając ze skóry wczorajsze wydarzenia, choć wstyd i tak miał pozostać. Po prysznicu wyszłam z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół ciała, nie mając wątpliwości, że to będzie długi dzień. Może powinnam raczej powiedzieć, że każdy dzień do końca mojego życia będzie już zawsze długi, jeśli nigdy nie wygrzebię się z tego gównianego położenia omegi. Kierując się w stronę szafy, spoczęłam wzrokiem na Declanie, który rozwalił się na moim łóżku jak kłoda drewna. Uśmiechnęłam się, kręcąc głową na widok jego śpiącej sylwetki, po czym mój wzrok zatrzymał się na sukience, którą miałam wczoraj na ceremonii. Żółć podeszła mi do gardła na wspomnienie wstydu, który wczoraj mnie otaczał. Otwierając szafę, obiecałam sobie w duchu, że spalę tę sukienkę przy pierwszej nadarzającej się okazji. Sam jej widok mnie drażni, bo ta sukienka nie przyniosła mi nic poza pechem. Z tą myślą wyjęłam za dużą bluzę i moją ulubioną piżamę, by ubrać się przed powrotem do łóżka, aby obudzić Declana, ponieważ jego rodzice mogliby się o niego martwić, gdyby nie wrócił wcześnie do domu. – Hej, stary. Wstawaj! – Declan jęknął, przewracając się na drugą stronę łóżka, jednocześnie tuląc poduszkę do piersi, jakby od tego zależało jego życie. – Wstawaj, Declan, albo obleję cię wodą – zagroziłam, ale Declan tylko jęknął głośniej, przeklinając pod nosem przez coś, co wydawało się wiecznością, zanim w końcu wstał. Uśmiechnęłam się do niego, podczas gdy on posłał mi mordercze spojrzenie. – Dlaczego z samego rana wyglądasz jak zaspany kot? – zapytałam ze śmiechem, gdy Declan przewrócił na mnie oczami, zsuwając się z łóżka, wyraźnie niezadowolony, że jego sen został przerwany przez moją skromną osobę. – Idę się odświeżyć – wychrypiał Declan, idąc w stronę łazienki. – Cóż, nie spiesz się. Schodzę na dół po trochę Advilu i na spotkanie z przeznaczeniem. Życz mi szczęścia! – krzyknęłam za nim, zamykając drzwi do sypialni. Idąc korytarzem w stronę schodów, wypuściłam z ust ciężkie westchnienie, zanim zdecydowałam się postawić pierwszy krok na stopniu. Wiem, że o tej porze moi rodzice już nie śpią i pewnie czekają na mnie w salonie. To, czego nie jestem pewna, a co chciałabym wiedzieć, to jak zareagują po tym, co wydarzyło się wczoraj. Moja mama wczoraj o tym nie mówiła, więc spodziewam się, że dziś oboje z tatą coś powiedzą. A jednak oto jestem, zachowując się, jakby nic się nie stało, jakby wszystko miało magicznie wrócić do normy, podczas gdy w głębi duszy wiem, że od teraz nic już nie będzie ze mną takie samo. Kiedy zeszłam do salonu, zobaczyłam tatę siedzącego na kanapie i czytającego książkę, podczas gdy mama była zajęta nakrywaniem do stołu na śniadanie. – Dzień dobry, tatusiu! – Przywitałam się z nim, spodziewając się, że może nie odpowiedzieć, ale ku mojemu zaskoczeniu tata faktycznie się odezwał. Większość ojców stałaby się chłodna i zdystansowana, gdyby ich córka przyniosła im taki wstyd, jak ja zeszłej nocy, ale mój wyglądał na wyluzowanego. Może tylko udaje, że wszystko jest w porządku. Skierowałam swoje kroki do kuchni i rzuciłam szybkie „dzień dobry” do mamy i mojego starszego brata, który opierał się o blat, popijając kawę ze swojego kubka. Oboje odpowiedzieli: „dzień dobry, księżniczko”, również zachowując się tak, jakby wszystko było w porządku. Nie wiem, dlaczego ich nastawienie tak mnie przerażało, zamiast docenić fakt, że nie poruszyli tego tematu w chwili, gdy tylko mnie zobaczyli. Jeśli chcieli udawać, że wszystko jest w normie, to zagram w ich grę. Sięgnęłam do szafki kuchennej po dwie tabletki Advilu, a z lodówki wyciągnęłam butelkę wody. Po zażyciu czegoś na złagodzenie bólu głowy i udawaniu, że nic się nie dzieje, wróciłam do salonu w oczekiwaniu na swój los. Jednak ich nonszalanckie podejście do wszystkiego, co wydarzyło się wczoraj, zamiast mnie uspokoić, sprawiało, że miałam się na baczności. Kilka minut później mama skończyła przygotowywać śniadanie i wszyscy zajęliśmy miejsca, gdy serwowała posiłek. Mimo to, nikt nie kwapił się, by cokolwiek powiedzieć. Na razie popłynę z prądem i udam, że wszystko jest w porządku. Poczekam do końca śniadania, w końcu jedzenie to ważna sprawa. Zawołałam Declana, żeby zszedł na dół, a on dołączył do nas kilka minut później, akurat gdy wszyscy zabierali się do jedzenia. Śniadania w tym domu nigdy nie były tak ciche; teraz można by usłyszeć upadek szpilki. Nawet Declan nie odezwał się ani słowem, nie droczył się z Calebem, jak miał to w zwyczaju. Cieszyłam się, że nikt o tym nie mówił. Nie mogłam jednak odepchnąć od siebie niepokoju o to, co ostatecznie powiedzą. Śniadanie minęło trochę zbyt gładko. Posprzątałam ze stołu z pomocą Declana, który zaoferował się też pomóc mi przy zmywaniu naczyń, co doceniłam. Declan został ze mną przez dłuższą chwilę, rozmawiając o przypadkowych rzeczach i szkole, po czym pożegnał się i wyszedł. Raz jeszcze poczułam ulgę, że nie rozmawiał o minionej nocy. Odprowadziłam go do drzwi, obiecując, że wkrótce go odwiedzę, i wróciłam do mojej rodziny w salonie. Znalazłszy miejsce do siedzenia, odwróciłam się do rodziców, których uwaga była skupiona na ich ulubionym sitcomie. Chrząknęłam, żeby przyciągnąć ich uwagę. Oderwali wzrok od ekranu telewizora i spojrzeli na mnie, podczas gdy ja brałam miarowe oddechy, próbując znaleźć w sobie odwagę, by przemówić. Jeśli oni nie zamierzają poruszyć tego tematu albo zbytnio się wstydzą, żeby spojrzeć mi w twarz, oszczędzę im stresu i sama o tym wspomnę. – Mamo, tato? Porozmawiamy teraz o tym? Naprawdę nie mogę czekać cały dzień i nie musicie zachowywać się, jakby wszystko było w porządku, wiemy, że tak nie jest. – powiedziałam, spuszczając głowę, gdy wymienili spojrzenia. – Księżniczko, wcale nie gramy ani nie udajemy. Po prostu nie chcemy cię zmuszać do rozmowy o wczoraj – powiedziała mama łagodnym głosem. Uniosłam głowę, żeby na nią spojrzeć. – Wiemy, że przeżywasz teraz wewnętrzny konflikt. Nie wiemy, dlaczego nie przeszłaś przemiany i nie mamy na to wytłumaczenia, zwłaszcza że w watasze Obsidian Ridge nigdy nie miało miejsca nic podobnego. Ale jako twoi rodzice wiemy, że to dla ciebie przytłaczające i po prostu staramy się nie wywierać na tobie dodatkowej presji – powiedział tata z pocieszającym uśmiechem. Skinęłam krótko głową. Chociaż ich odpowiedź mnie zaskoczyła, cieszyłam się, że wciąż mają o mnie dobre zdanie, i doceniłam fakt, że pomyśleli o moich uczuciach. Jednak im wcześniej zaakceptuję to, co się stało i to, co od teraz będzie działo się w watasze, tym lepiej dla mnie. Owszem, cierpię i jak typowa nastolatka w moim wieku, jedyne co chcę teraz zrobić, to wypłakać się na ramieniu rodziców, ale nie mogę. Przez to wyglądałabym tylko na słabszą, a słabość to coś, co absolutnie odmawiam światu pokazać. – Dziękuję za zrozumienie – powiedziałam. Przełknęłam ślinę, przygotowując się do przemowy, którą zaplanowałam w głowie. – Jestem sobą rozczarowana, że przyniosłam tej rodzinie wstyd, mimo całej miłości i troski, jaką mnie obdarzyliście jako rodzice. Tato, wiem, że zostałeś, aby porozmawiać o mnie z Alfą i wiem, że próbujesz mnie chronić przed smutkiem czy zranieniem. Niezależnie od tego, chcę wiedzieć, jaka czeka mnie przyszłość i jaka jest decyzja Alfy. Nie mogę dalej udawać, że nic się nie stało – powiedziałam do taty z najwyższym szacunkiem. Usłyszałam, jak wzdycha, po czym kiwa głową. – Nie musisz się niczym martwić, księżniczko. Fakt, że jesteś bez wilka, nie sprawi, że przestaniemy cię kochać; zawsze będziesz naszą małą księżniczką. Nie pozwolimy, aby ktokolwiek cię skrzywdził i wcale nie jesteś hańbą dla tej rodziny. Rozmawiałem z Alfą, tak jak powiedziałaś, i zgodził się, abyś dalej z nami mieszkała. Nie musisz przeprowadzać się do domu stada jak większość omeg i nie musisz też pracować jako służąca. Będziesz musiała jedynie pojawiać się w domu stada w weekendy, by pomóc przy drobnych pracach, a czasem załatwić jakąś sprawę dla Alfy i Luny. Jeśli ktoś spróbuje cię źle potraktować, po prostu daj nam znać, dobrze? – powiedział tata, obdarzając mnie krzepiącym uśmiechem. Próbowałam odwzajemnić uśmiech, żeby pokazać mu moją wdzięczność, ale nie potrafiłam powstrzymać łez. Ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałam, to że wykażą się takim zrozumieniem i że wciąż będą mnie kochać. Większość rodzin nie marnuje czasu i wysyła swoje dzieci do domu stada w chwili, gdy okazuje się, że są omegami, a ja byłam w hierarchii nawet poniżej rangi omegi, a oni wciąż mnie kochali. Mama i tata wstają z miejsc, podchodzą, by usiąść na oparciu sofy, i zamykają mnie w krzepiących objęciach, podczas gdy ja płaczę. – Nie masz się czym martwić, księżniczko. Masz nas, jesteśmy twoją rodziną i dla nas nic się nie zmieniło – zapewniła mnie mama, całując mnie w skroń, podczas gdy ja kiwałam głową wtuloną w jej pierś, oplatając dłońmi jej talię. Od tego momentu czeka mnie długa i trudna droga, ale przynajmniej wiem, że mam przy sobie rodzinę, a to jedyne, co ma znaczenie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 *Rozmowa* – Bezwilcza Omega: Powstanie Hańby Bety | Czytaj powieści online na beletrystyka