Człowiek wybrany przez Alfę

Człowiek wybrany przez Alfę

Autor: Aeliana

Rozdział 3
Autor: Aeliana
21 sty 2026
Rozdział 3 *„Wilkołaki są o wiele powszechniejszymi zwierzętami, niż mogłoby się wydawać”. Daniel Pinkwater* Szepty rozniosły się po pokoju niczym pożar. Moje ludzkie uszy nie potrafiły wyłowić niczego z pomruków innych członków stada, więc po prostu starałam się skupić na zachowaniu spokoju. Czy chciałam brać udział w jakimś cholernie ważnym spotkaniu dyplomatycznym, wypełnionym po brzegi porywczymi wilkami? Nie. Czy miałam w tej kwestii wybór? Również nie. Może i nie byłam centrum wiedzy o wszystkim, co wilkołacze, ale nawet ja wiedziałam, że słowo Króla Alfy jest ostateczne. Jeśli facet mówi, że chce cię widzieć na spotkaniu, to tam będziesz. – Dobrze, wszyscy, uspokójmy się – głos taty zagrzmiał w sali, a rozmowy natychmiast ucichły. – Skontaktowałem się już z jednym z przedstawicieli Króla Alfy w sprawie obecności Clark. Król jest świadomy, że ona jest człowiekiem, ale jest też córką Alfy, więc nie jest skłonny robić wyjątku. Nie byłam pewna, czy powinnam być wkurzona, czy zaszczycona. Część mnie była wzruszona, że tata już zadał sobie trud, by wyciągnąć mnie z tej całej kabały, ale część mnie była wściekła, że nic mi nie powiedział. Najwyraźniej wiedział o tym spotkaniu od jakiegoś czasu, skoro zdążył spróbować skontaktować się z Królem Alfą, więc dlaczego dowiadywałam się o tym dopiero teraz? *Małe ostrzeżenie byłoby miłe, to wszystko.* Ale wtedy zerknęłam na Lily, która zbladła, i przypomniałam sobie, że nie tylko ja żyłam w nieświadomości. Żadne z mojego rodzeństwa też nie miało pojęcia o tym spotkaniu. – Wszystko gra, Lil? – zapytałam siostrę, dotykając jej ramienia. Wciąż była blada, z szeroko otwartymi, niebieskimi oczami wbitymi w kolana. Pod wpływem mojego dotyku spojrzała w górę i opanowała wyraz twarzy. – W porządku, nie martw się – powiedziała. Nie do końca jej wierzyłam, ale nie chciałam naciskać – zwłaszcza tutaj, przy reszcie stada. Spojrzałam na Sebastiana. Jego twarz była stoicka, ale nawet z drugiego końca pokoju widziałam jego zmarszczone brwi. Martwił się. Był w to wplątany tak samo jak Lily i ja, chociaż jego obecność na spotkaniu dyplomatycznym miała więcej sensu. Był następny w kolejce do bycia Alfą. – Spotkanie jest zwołane w trybie nagłym – kontynuował tata. – Wyślę Sebastiana, Lily i Clark w przyszłym tygodniu. Nie będę mógł im towarzyszyć, ale wyślę kilku wojowników dla ochrony. Porozmawiam z wybranymi do tej roli na osobności w tym tygodniu. Przechodząc dalej, Uzdrowiciel Ren poinformował mnie, że kończą nam się zapasy medyczne... Reszta zebrania stada minęła jak przez mgłę, z tatą omawiającym rutynowe, normalne sprawy watahy. Mimo zmiany tematu, wciąż czułam na sobie mnóstwo spojrzeń. Gdy tata skończył mówić, większość stada zaczęła się integrować, tak jak robili to przed naszym przyjściem. Lily natychmiast zniknęła w tłumie swoich przyjaciół, a ja niezręcznie trzymałam się na uboczu, siedząc na kanapie. Zawsze czułam się trochę nieswojo w towarzystwie, ale po wielkim ogłoszeniu taty miałam jeszcze mniejszą ochotę na rozmowy. – Martwisz się, Clark? Chrapliwy głos przerwał mój tok myśli i spojrzałam w górę, widząc, że podszedł do mnie jeden z męskich członków starszyzny. Rozpoznałam go, był jednym z najstarszych członków naszego stada, ale nie mogłam sobie przypomnieć jego imienia. – Jestem, uh, po prostu zaskoczona – wyznałam. – Rozumiem, dlaczego Król może chcieć tam przyszłych Alfów, nawet przyszłe córki Alfów, które mogą być parą dla jego syna. Chyba po prostu czuję, że moja obecność może być zbędna. – Starałam się dobierać słowa ostrożnie. Choć starszy miał życzliwe oczy, wciąż był wilkołakiem, a nie chciałam zbytnio obgadywać Króla. – Gdybym miał spekulować, dlaczego Król nalegał na twoją obecność, mimo twojego ludzkiego statusu – powiedział starszy – zgadywałbym, że nie chce ryzykować. – Co masz na myśli? Ryzykować czym? – Swoim synem, Clark – powiedział i wyglądał na niemal rozbawionego. – Twój ojciec sam to powiedział, to spotkanie jest tylko w połowie o dyplomacji. Chodzi też o zebranie wszystkich córek Alfów w jednym pokoju i danie Księciu okazji do znalezienia swojej przeznaczonej. – Prawda, ale ja jestem człowiekiem. Czy to nie dyskwalifikuje mnie automatycznie z posiadania pary? Usta starca wykrzywiły się ku górze. – Nie do końca. Jesteś nietypowym przypadkiem, Clark. Nie masz genu wilka, ale w twoim organizmie wciąż płynie krew Alfy. Chociaż jest mało prawdopodobne, byś miała przeznaczonego, a co dopiero przyszłego Króla Alfę, wciąż istnieje szansa. Znikoma. Czułam się, jakby mój świat zachwiał się dwa razy w ciągu jednej nocy. Kiedy tata dawał mi lekcję biologii wilkołaków te wszystkie lata temu, nigdy nie wspomniał o możliwości, że mogę mieć przeznaczonego. Wyjaśnił, że proces łączenia w pary zachodzi między dwoma wilkami – że ich wewnętrzne bestie nawołują się nawzajem. To było dla mnie pocieszeniem – myśl, że nigdy nie będę musiała martwić się byciem przykutą do jakiegoś terytorialnego, dominującego wilka do końca życia. – Jak to w ogóle działa, wilk łączący się z człowiekiem? – zapytałam. – Nigdy o tym nie słyszałam. Myślałam, że łączenie w pary następuje, gdy wewnętrzne bestie dwojga ludzi wybierają siebie nawzajem. Ale ktoś taki jak ja nie ma wewnętrznego wilka. Starszy pokiwał głową w zamyśleniu. – Tak, zazwyczaj tak się to odbywa – powiedział. – Dwa wewnętrzne wilki wołają do siebie. Nasze wewnętrzne wilki są intuicyjne i wiedzą, kto jest dla nas odpowiedni od pierwszego wejrzenia. Dlatego pary rozpoznają się przy pierwszym kontakcie. Więź tworzy się natychmiast i nie ma odwrotu. – Jednak zdarzają się rzadkie przypadki. Widziałem w swoim życiu pary ludzko-wilcze, ale tylko kilka razy. Jak powiedziałem, to rzadkość. Posiadanie ludzkiego partnera niesie ze sobą ryzyko, że skończysz z dziećmi, które mają wilczą krew, ale brakuje im faktycznego genu. – Jak ja. – Tak. I większość ludzi jest po prostu niewystarczająco silna, by przetrwać w tego rodzaju świecie, nie rozumieją naszej mentalności stada. Większość wewnętrznych wilków to rozpoznaje. W naszej naturze leży szukanie silnych partnerów, takich, którzy dadzą silne potomstwo. Ale zdarzały się czasy, bardzo rzadko, kiedy wilk uznawał człowieka za godnego bycia parą. Nie jestem do końca pewien dlaczego, to wykracza poza moją mądrość. Tylko wewnętrzny wilk może zdecydować, kto jest właściwym partnerem. Ale z tego co rozumiem, związki ludzi z wilkami są wyjątkowo trudne. – Dlaczego? – Wilkołak spędza całe życie ucząc się o więzi partnerskiej i pragnie jej. Z ich wewnętrznym wilkiem istnieje naturalne przyciąganie do partnera. Czują więź nieustannie i nie mogą znieść oddalenia. Dlatego w naszym świecie nie istnieją rozwody ani separacje. Pragnienie bycia z partnerem jest tak silne, że żaden wilk nie mógłby sobie wyobrazić bycia z dala od niego. Ale ludzie nie mają wewnętrznego wilka, nie czują więzi w ten sam sposób. Nie jestem pewien, czy doświadczają przyciągania, ale jeśli tak, to nic w porównaniu z tym, co czuje wilk. I z tego co widziałem, ludzcy partnerzy nie są traktowani w ten sam sposób, co zwykli partnerzy. – Co masz na myśli? – zapytałam. Starszy uśmiechnął się ze smutkiem. – Dorastając w tym świecie, wiesz już, jak zaborcze potrafią być wilki, zwłaszcza samce – kontynuował. – Większość wilków jest naturalnie terytorialna wobec swoich partnerek. W naszej naturze leży bycie opiekuńczym i dominującym wobec tego, co nasze. Im wyższa ranga wilka, tym bardziej będzie zaborczy. Alfowie są najbardziej zaborczy, i chociaż nigdy nie spotkałem Króla Alfy ani Księcia, zakładam, że są jeszcze gorsi niż zwykli Alfowie. Jak wiesz, ludzie są bardziej krusi niż wilkołaki. Wasze zmysły nie są tak dobre, łatwiej was uszkodzić, dłużej się leczycie i chorujecie. Posiadanie tak kruchej partnerki postawiłoby każdego wilka na baczność – każda zaborczość czy chęć ochrony, którą by czuli, zostałaby wzmocniona dziesięciokrotnie. Kilkadziesiąt lat temu jeden z naszych wojowników miał ludzką partnerkę. Odchodził od zmysłów z troski o nią przez większość czasu, nawet gdy nic jej nie było. Nie pozwalał jej samej wychodzić z domu. Prawie nie pozwalał jej gotować, zbyt martwił się, że zatnie się nożem albo oparzy o kuchenkę. Trzymałby ją w łóżku przez całe dnie, gdyby tylko pomyślał, że łapie ją przeziębienie. Pokręcił głową i westchnął. – Biedna dziewczyna. Nie jestem pewien, jak ona w ogóle tak funkcjonowała. Nie widziałam swojej twarzy, ale musiałam wyglądać na nieźle przerażoną, bo starzec położył pocieszającą dłoń na moim ramieniu. – Nie ma potrzeby się martwić, Clark – powiedział, klepiąc mnie po ręce. – Nie chciałem cię przestraszyć. Jak ci wcześniej mówiłem, ludzkie pary są tak rzadkie, że prawie nigdy się nie zdarzają. Szansa, że będziesz przeznaczoną wilka, jest niemal niemożliwa. *Niemożliwa, tak.* *Nie ma potrzeby robić z tego wielkiej sprawy, Clark. Słyszałaś człowieka – ludzkie pary prawie nigdy się nie zdarzają, a jeśli już, to pewnie tylko dla super-wyjątkowych ludzi.* Wzięłam głęboki oddech i próbowałam trzymać się tej myśli. *Wszystko będzie dobrze.* *Nie ma mowy, żebym miała przeznaczonego.*

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Człowiek wybrany przez Alfę | Czytaj powieści online na beletrystyka