– Ciociu, błagam cię! Proszę, ratuj moją matkę. Na pewno zwrócę ci te pieniądze!
Elena klęczała w salonie rodziny Lewisów, uderzając czołem o podłogę.
BAM! BAM! BAM!
Odgłos jej głowy uderzającej o posadzkę był wyjątkowo przeraźliwy w cichym pomieszczeniu. Z jej czoła sączyła się już krew, ale ona nie przestawała.
– Ratować ją? Myślisz, że ona w ogóle jeszcze żyje?
Nagle w cichym salonie rozległ się głos kobiety w średnim wieku, przepełniony głęboką kpiną.
Ciotka uśmiechnęła się szyderczo, a jej pełne obrzydzenia spojrzenie omiotło sylwetkę Eleny. – Leży w szpitalu od pełnych pięciu lat, a mimo to wciąż nie umarła. Naprawdę potrafi to przetrzymać!
– Ja...
Zanim Elena zdążyła cokolwiek powiedzieć, jej kuzynka Amara, siedząca z gracją na sofie, przerwała jej:
– To prawda. Dobrze wiesz, że dalsze ratowanie jej to marnowanie pieniędzy! Poza tym, jeśli pożyczymy ci pieniądze, czy zdołasz je spłacić przez całe swoje życie?
Skończywszy mówić, Amara nawet nie spojrzała na Elenę i kontynuowała zabawę swoimi świeżo zrobionymi paznokciami.
Oczy Eleny wypełniły się łzami, gdy błagała:
– Proszę, ratujcie moją matkę. W przyszłości na pewno zarobię pieniądze, żeby wam oddać!
– Jak zarobisz pieniądze? – Ciotka spojrzała na nią z pogardą. Mówiła bezlitośnie: – Do niczego się nie nadajesz. Jak możesz zarobić pieniądze? Zamierzasz sprzedawać swoje ciało?
Ich obelgi i drwiny były jak ostre sztylety, które przebijały serce i duszę Eleny.
Elena była przyzwyczajona do słuchania obelżywych słów, ale widząc dumne miny dwóch kobiet przed sobą, nie mogła powstrzymać smutku.
W wypadku samochodowym pięć lat temu jej ojciec zginął na miejscu, a matka zapadła w stan wegetatywny. Nawet dom, w którym dorastała, został zajęty przez wuja i ciotkę.
Gdyby miała wybór, nawet pobita na śmierć nie chciałaby postawić stopy w tym domu.
Jednak jutro upływał termin wyznaczony przez szpital. Jeśli dzisiaj nie zorganizuje pieniędzy, jej matka straci życie.
W całym tym nieszczęściu jedyną rzeczą, która trzymała ją przy życiu, była nieprzytomna matka. Bez względu na wszystko, nie mogła jej stracić!
Elena osunęła się na ziemię.
– Ciociu, błagam cię, proszę, ratuj moją matkę! Zrobię wszystko, co zechcesz, błagam! Proszę!
Słysząc jej słowa, ciotka i Amara spojrzały na siebie, a ich wzrok ponownie padł na nią.
Ciotka wykrzywiła usta w zimnym uśmiechu.
– Nie jest niemożliwe, abym pożyczyła ci pieniądze. Ale musisz zgodzić się na jeden nasz warunek.
Elena miała złe przeczucie; wiedziała, że warunek, który postawią, nie będzie gorszy od śmierci. Mimo to zapytała zachrypniętym głosem:
– Jaki warunek?
– Jeśli wyjdziesz za Drugiego Panicza z rodziny Monor, dam ci pieniądze na leczenie twojej matki.
BOOM!
Elena poczuła się, jakby piorun trafił ją prosto w głowę; chłód przebiegł wzdłuż jej kręgosłupa, rozlewając się po całym ciele. Nie mogła powstrzymać drżenia.
Przez chwilę była jak rażona gromem, zanim odzyskała zmysły. Wskazała na Amarę:
– Ale osobą, z którą jutro ma się ożenić Drugi Panicz z rodziny Monor, jest Amara!
Słysząc to, Amara wpadła w wściekłość. Uderzyła w podłokietnik sofy i wrzasnęła:
– No i co z tego, że to ja? Nie zapominaj, że to ty potrzebujesz teraz pieniędzy!
Po tych słowach Amara wstała i podeszła do Eleny. Otworzyła album ze zdjęciami w telefonie, by jej pokazać.
– Spójrz, jak wygląda twoja matka z tymi wszystkimi rurkami powtykanymi w ciało. Z pewnością nie czuje się dobrze, prawda? A jeśli nie otrzyma odpowiedniego leczenia, jak myślisz, jak się poczuje?
Patrząc na zdjęcie w telefonie, Elena zmarszczyła brwi. – Dlaczego masz zdjęcie mojej matki...?
Elena była w połowie zdania, gdy nagle coś przemknęło jej przez myśl, a jej oczy gwałtownie się rozszerzyły. – Wy to zrobiłyście?
Jej oczy stały się czerwone. Miała ochotę pogryźć je na kawałki.
– Celowo poprosiłyście lekarza o odłączenie aparatury w sali mojej matki, prawda? – Elena drżała ze złości.
Jej gniewny i niespokojny wygląd sprawił, że obie były bardzo usatysfakcjonowane.
– Dobrze zgadłaś. – Amara zabrała telefon i powiedziała z aroganckim uśmiechem: – To, czy twoja matka będzie żyła, czy umrze, zależy od tego, czy się zgodzisz, czy nie.
Elena zacisnęła pięści, a paznokcie wbiły się głęboko w jej dłonie. Ból pozwolił jej odzyskać nieco racjonalności.
Po chwili spojrzała na Amarę i powiedziała słowo po słowie:
– Dobrze, obiecuję wam!
Elena przerwała i spojrzała na dwie kobiety przed sobą, jej słowa były stanowcze i potężne. – Jednakże, jeśli wyjdę za mąż i wejdę do rodziny Monor, a wy nie wyleczycie mojej matki, na pewno wam nie odpuszczę!
Słysząc jej zgodę, ciotka odetchnęła z ulgą. Spojrzała na Elenę i uśmiechnęła się.
– I o to chodziło. Jesteśmy rodziną, więc powinniśmy sobie pomagać. Poza tym rodzina Monor to prestiżowy ród. Na pewno będziesz cieszyć się życiem po ślubie z nim!
Elena spuściła głowę, a z jej oczu popłynęły łzy.
Wszyscy w Mieście Hai wiedzieli, że drugi syn rodziny Monor jest niepełnosprawny. Krążyły też plotki, że jego osobowość jest gwałtowna i zmienna. I że żadna kobieta nie wróciła żywa, gdy trafiła u jego boku.
Krótko mówiąc, jej życie zostało zrujnowane.
Następnego dnia odbył się ślub.
Z samego rana Elena siedziała przed lustrem, podczas gdy makijażystka nakładała jej makijaż na twarz.
Nagle drzwi pokoju otworzyły się i wpadła jej ciotka. Spojrzała na kruchą kobietę siedzącą przed lustrem i powiedziała z pogardą:
– Dobrze zakryjcie jej siniaki i przygotujcie ją. Wszyscy tam czekają.
Elena mocno zacisnęła pięści i milczała.
Około pół godziny później Elena siedziała w samochodzie rodziny Lewisów i jechała na miejsce wesela.
Bez względu na to, jak bardzo Elena czuła się skrzywdzona, musiała dopełnić tego małżeństwa. Jej matka wciąż była w szpitalu.
Na miejscu wesela, gdy Pan i Pani Monor zobaczyli wychodzącą Elenę, ich miny natychmiast stały się bardzo brzydkie.
Rodzina Lewisów zmieniająca pannę młodą w ostatniej chwili – to było wyraźne lekceważenie ich syna!
Ryan Monor siedział na wózku inwalidzkim na końcu czerwonego dywanu. Na jego przystojnej twarzy nie było widać ani radości, ani gniewu. Był jak drewniana rzeźba pozbawiona emocji. Tylko jego oczy były ciemne i głębokie, sprawiając wrażenie, jakby człowiek tonął w otchłani.
Elena, otoczona przez druhny, szła w stronę podestu. Jej obie dłonie trzymające bukiet kwiatów były mocno zaciśnięte.
W jej głowie kłębiło się mnóstwo pytań. Co stanie się z nią po ślubie? Czy Drugi Panicz rodziny Monor zaakceptuje ją, zastępstwo? I jak będzie ją traktował w przyszłości?
Im dalej Elena szła, tym bardziej nerwowe stawało się jej serce. W końcu, gdy dotarła do podestu, wyraźnie zobaczyła twarz mężczyzny.
Jednak wystarczyło jedno spojrzenie, by Elena doznała natychmiastowego szoku.
Jak to mógł być on!