Rozdział 65
„Poranek bez ciebie jest zgasłym świtem”.
Emily Dickinson
Następnego ranka obudziłam się, czując usta Griffina przyciśnięte do mojej szyi i jego kończyny splecione z moimi. Gdy obejmował mnie od tyłu w pozycji „na łyżeczkę”, widziałam promienie słońca przesączające się przez okno i ośnieżony kanadyjski krajobraz rozciągający się tuż za szybą.
– Dzień dobry, lisiątko – szepnął do mnie
















