GENEVIEVE
Wzięłam głęboki wdech i przysunęłam się bliżej lustra, poprawiając kontur szminki. Jej odcień idealnie pasował do wypieków, które wciąż kwitły na moich policzkach.
Ogarnij się, Genevieve Croft. Co to, u diabła, było?
Pocałunek. Tłum. Spojrzenia. I to pragnienie wciąż pełzające pod moją skórą, powolne, celowe, niemożliwe do zignorowania. Jezu, czy wstrzemięźliwość doprowadza do czegoś
















