GENEVIEVE
Kiedy weszłam do środka, było już ciemno. W domu panowała absolutna cisza – taka, od której cierpnie skóra. Światła były zgaszone i przez ułamek sekundy pomyślałam, że może nie ma go w domu.
Pobożne życzenie.
Pstryknęłam włącznikiem.
I tam był.
Siedział na kanapie, z wyprostowanymi plecami i pustym wzrokiem. Gapił się w nicość. Jak pieprzony duch.
Przerażające.
– Alistair?
Jego g
















