GENEVIEVE
Kiedy Alistair usiadł z powrotem obok mnie, a jego obecność była niezachwiana jak stal, poczułam, jak jego wzrok wędruje na mnie.
Pochylił się na tyle nisko, by nikt inny nie usłyszał; jego głos był mrocznym mruknięciem przeznaczonym tylko dla moich uszu.
„Dobra robota. Świetnie sobie poradziłaś.”
Słaby uśmiech przemknął po moich ustach. Skinęłam głową — oszczędnie, z rezerwą — uważając,
















