GENEVIEVE
Nie błagałam.
Nie od razu.
Ale moje milczenie było samo w sobie wyznaniem, głośniejszym niż jakiekolwiek wyszeptane „tak”, sprośniejszym niż jakiekolwiek błaganie.
Bo nie poruszyłam się. Nie uciekłam. Nie uderzyłam go tak, jak powinnam była.
Po prostu tam stałam, drżąc przyciśnięta do niego. Z szeroko otwartymi oczami. Bez tchu. Jego dłonie na mojej talii, jego usta muskające moje. Wszys
















