GENEVIEVE
Zostałam u matki przez kolejną godzinę.
Nie rozmawiałyśmy za wiele – ani o Alistairze, ani o zimnej wojnie wiszącej między nami, ani o słowach, które obie przełknęłyśmy kilka tygodni temu. Po prostu byłyśmy. Zrobiła herbatę tak, jak zawsze – liściastą, bez cukru. Pomogłam jej złożyć pranie, miękkie i zużyte od lat używania. Siedziałyśmy ramię w ramię na kanapie w tym malutkim mieszkaniu
















