GENEVIEVE
Na kilka dni przed moją podróżą zadzwoniła mama i powiedziała, że chce wpaść.
– Chcę tylko zobaczyć, gdzie mieszka moja córka – rzuciła mimochodem.
Byłam zaskoczona, że do tej pory o to nie pytała. Nie dlatego, że jej nie zależało, ale dlatego... że zazwyczaj trzymała dystans. A może to ja go trzymałam, w cichy sposób, do którego nie potrafiłam się głośno przyznać.
Mimo to zgodziłam się.
















