GENEVIEVE
Obudziłam się w samolocie. Nie, mówię poważnie, obudziłam się w cholernym samolocie.
– Alistair, co jest, kurwa? – syknęłam, siadając. Mój głos łamał się od snu, a w głowie wirowało mi tak, jakbym została nafaszerowana lekami. – Jakim cudem w ogóle się tu znalazłam?
Ostatnie, co pamiętałam, to jak rozdawał datki, żegnał się z Celine i Sebastianem, a potem opuściliśmy salę balową. A po
















