GENEVIEVE
Wróciłam do penthouse'u tuż po jedenastej, a miasto wciąż szumiało pod moimi obcasami. Szumek po winie utrzymywał się – ciepły, uderzający do głowy – ale nie potrafił stłumić gorzkiego smaku groźby Catherine ani jadu Audrey, który wciąż tkwił w mojej piersi niczym drzazga.
Pchnęłam drzwi i zatrzymałam się.
Światła były zgaszone.
Tylko delikatny blask miasta przedzierał się przez okna się
















