Pierwszy Rozdział
- To ciebie mi przysłali?
W luksusowym apartamencie Nicole Lane wyciągnęła rękę i popchnęła zaskoczonego mężczyznę na łóżko.
Zanim się zorientował, usiadła na nim okrakiem.
Unosząc smukłą dłoń, by poklepać mężczyznę po policzku, jej oczy zaiskrzyły satysfakcją, gdy zaszczebiotała: - Cóż, całkiem miło się na ciebie patrzy!
Oddech kobiety cuchnął alkoholem, przez co twarz Evana Seeta wykrzywiła się z niesmakiem.
Wiele kobiet próbowało go uwieść, ale po raz pierwszy spotkał taką, która zastosowała podobną metodę.
To było wręcz bezprecedensowe!
Jasne i smukłe ramiona kobiety ciasno oplotły jego szyję, gdy przysunęła się bliżej. - Pocałuj mnie!
- Jesteś pewna, że tego chcesz? - zapytał spokojnie Evan, unikając różowych ust kobiety.
- Dość tych bzdur! Jesteś prawdziwym facetem?
Jak ona może zadawać to pytanie w takiej chwili?
Evan minimalnie zmrużył oczy, po czym gwałtownie przewrócił ją na plecy. Z mrocznym wyrazem twarzy wpatrywał się w kobietę pod sobą.
- Pytasz, czy jestem prawdziwym facetem? Przekonasz się o tym za chwilę!
- Ach!
W następnej sekundzie przeszywający ból rozerwał ciało Nicole.
Następnego dnia.
Nicole obudziła się cała obolała. Gdy tylko otworzyła oczy, ze zmarszczonymi brwiami rozejrzała się po luksusowym wystroju pokoju, w którym się znajdowała.
To jest...
Usiadła gwałtownie.
Właśnie wtedy w jej głowie jak film odtworzyły się bolesne sceny z zeszłej nocy.
Zgadza się.
Zeszłej nocy zobaczyła swojego ukochanego Zacha splątanego w pościeli z inną kobietą. Dlatego na złość znalazła sobie żigolaka, by wziąć na nim odwet.
- Masz za swoje, ty wstrętny gnoju!
- O czym ty mamroczesz?
Głęboki i seksowny baryton rozległ się za plecami Nicole, wyrywając ją z zamyślenia.
Uniosła głowę i zobaczyła mężczyznę wychodzącego z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół pasa, skrywającym jego najcenniejszy atrybut.
Muszę przyznać. Ten facet ma niesamowitą sylwetkę. Nic dziwnego, że jest żigolakiem!
- Dlaczego jeszcze sobie nie poszedłeś? - zapytała Nicole.
Wargi Evana wygięły się w kpiącym uśmiechu. - Ponieważ jestem ciekaw. Skoro udało ci się mnie uwieść, w jaki sposób zamierzasz pociągnąć mnie do odpowiedzialności?
W przeszłości wszystkie kobiety, które się do niego zbliżały, zawsze próbowały pociągnąć go do odpowiedzialności za to, co wydarzyło się poprzedniej nocy. Słyszał te słowa tak wiele razy, że pewnie mógłby je recytować przez sen.
Jednak, ku jego wielkiemu szokowi, kobieta przed nim odpowiedziała zupełnie inaczej niż reszta – Nicole przewróciła oczami. - Niby po cholerę miałabym chcieć, żeby żigolak brał za mnie odpowiedzialność?
Powiedziawszy to, ubrała się i sprawnie wyjęła z torebki tysiąc w gotówce, po czym z pompą rzuciła plik banknotów na łóżko. - Oto twoja zapłata. Pilnuj jej dobrze. Twoje wczorajsze usługi były niczego sobie.
Oczy Evana pociemniały, gdy usłyszał jej słowa. Usługi?
Czy ta kobieta prosi się o śmierć?
Podczas gdy on wciąż kipiał z wściekłości, Nicole ruszyła już do wyjścia.
- Stój!
Evan wycedził te słowa przez zęby, a w jego głosie pobrzmiewał mroczny, niebezpieczny ton.
W tym momencie Nicole zatrzymała się w pół kroku i zerknęła na niego z wymuszonym uśmiechem. - Za mało? Cóż, przykro mi, ale jesteś wart tylko tyle!
- Ty...
- Tak czy inaczej, ja już zmykam. Ciao!
Pomachała ręką i dosłownie rzuciła się do wyjścia. Kiedy Evan patrzył, jak drzwi się zatrzaskują, grymas na jego twarzy się pogłębił.
- Jesteś trupem, kobieto!
...
Dziewięć miesięcy później.
- Łaaa!
Płacz wielu niemowląt wypełnił salę operacyjną.
Patrząc na małe stworzenia czekające na karmienie, Nicole wpadła w lekką panikę.
Po raz pierwszy została matką, i to rodząc czworo dzieci za jednym zamachem!
Właśnie gdy łamała sobie głowę nad tym, jak odblokować w sobie moce "supermamy", jej uwagę przykuł wywiad w kanale informacyjnym o finansach.
Oczy Nicole niemal wyszły z orbit, gdy zobaczyła przystojnego, niezwykle elegancko ubranego mężczyznę siedzącego na środku.
Co to do cholery ma znaczyć? Nawet żigolacy mogą teraz występować w kanałach z wiadomościami finansowymi?
Z wyrazem osłupienia na twarzy przysłuchiwała się pytaniu dziennikarza. - Panie Seet, chodzą słuchy, że od bardzo dawna bezskutecznie poszukuje pan pewnej osoby. Czy mógłby pan powiedzieć nam o niej coś więcej? Nasi widzowie mogą być w stanie dostarczyć panu cennych informacji!
Evan odwrócił się w stronę kamery, a jego wzrok stał się poważny. - Szukam pewnej kobiety. Zostawiła mi trochę pieniędzy, a ja chciałbym jej to zwrócić – po stokroć!
Po stokroć!
Te dwa słowa zostały wyraźnie zaakcentowane.
Następnie pokrótce opisał, jak owa kobieta wyglądała.
Później podkreślił ważny fakt. - Nawet jej rodzina nie wie, gdzie się ona znajduje. Zatem każdy, kto dostarczy mi przydatnych wskazówek, zostanie hojnie wynagrodzony kwotą nie mniejszą niż milion!
Milion... tylko po to, żeby mnie znaleźć? Czy ten facet nie jest nazbyt hojny?
Złowieszcze przeczucie wbiło pazury w pierś Nicole. Po sprawdzeniu informacji o nim, krew zamarzła jej w żyłach.
Szlag! Ten facet nie jest żigolakiem!
To prezes Seet Group International - Evan Seet!
A ja byłam na tyle głupia, że nazwałam go żigolakiem... O Boże, co ja narobiłam?
Patrząc na lodowatą twarz mężczyzny z wywiadu, Nicole mimowolnie zadrżała.
Ze mną i z moimi dziećmi będzie koniec, jeśli mnie znajdzie!
Nie, nie mogę na to pozwolić. Muszę wymyślić sposób, aby do tego nie dopuścić.
Jakiś czas po wywiadzie Evan otrzymał wyjątkowy prezent.
Jego lodowate oczy pociemniały, gdy spojrzał na zawiniątko w swoich ramionach – było to niemowlę owinięte w ubranka. Ze zdumieniem wymalowanym na twarzy zapytał: - A to?
- Panie Seet, to dziecko urodzone przez kobietę, której pan szukał. Zginęła w wypadku samochodowym i zostawiła po sobie tylko to maleństwo.
