GENEVIEVE
Alistair zawsze potrafił zranić słowami. Czasami wręcz brutalnie.
Ale cisza?
Cisza była gorsza.
Podążała za mną jak duch po tamtej nocy w apartamencie. Żadnego trzaskania drzwiami. Żadnych kąśliwych uwag. Nic.
Tylko cisza.
Nie patrzył na mnie, chyba że musiał. Nie dotykał mnie. Nie wodził za mną wzrokiem, tak jak miał to w zwyczaju, gdy przechodziłam obok niego ubrana w sam jedwab i dumę
















