Wszystko poszło zgodnie z planem. Davina porozmawiała z ciocią Clarą, która choć zasmucona faktem, że siostrzenica musi to robić przez błędy ojca, udzieliła jej wsparcia. Davina opuściła dom, na który i tak nie było jej już stać. Vaughn, na prośbę Calluma, uregulował zaległy czynsz, by właściciel pozwolił jej bez problemów odejść. Pożegnała się też z Tessą; przyjaciółka była niepocieszona, że nie będą już sąsiadkami, ale Vaughn zapewnił ją, że będzie mogła odwiedzać Davinę w rezydencji. I tak oto zaczęła się jej praca jako „matki od zaraz” dla syna miliardera.
— Mamusiu! Gdzie byłaś? Czekałem na ciebie tyle lat! — Rowan przywitał ją tak mocnym uściskiem, że natychmiast skradł jej serce.
Dee uśmiechnęła się, choć czuła skrępowanie, czując na sobie wzrok obserwującego ich Calluma. Vaughn i Dee właśnie dotarli na miejsce, a służba wnosiła jej rzeczy do pokoju. To miał być jej nowy dom.
— Tak mi przykro, Rowanku, że tak długo to trwało. Ale chcę ci powiedzieć, że tęskniłam i bardzo cię kocham — odparła, odwzajemniając uścisk.
Callum skinął głową, widząc, że Davina świetnie radzi sobie z powierzonym jej zadaniem. Posłał jej uśmiech, który odwzajemniła.
— Chodź, mamusiu! Musisz zobaczyć mój pokój. Chcę ci pokazać moje zabawki, które kupił mi tata — wołał podekscytowany Rowan, ciągnąc ją za rękę.
Callum uśmiechnął się pod nosem, widząc radość syna. Nie miał innego wyjścia; Rowan był smutny i apatyczny bez matki u boku. Zaczął o nią wypytywać, gdy skończył pięć lat, i niezwykle trudno było go wtedy uspokoić. Teraz, widząc go tak szczęśliwym, Callum nie chciał zmarnować tej szansy.
— Callum, jestem w szoku, że zaproponowałeś jej bycie matką Rowana. To znaczy, wiem, że to kłamstwo, ale rozumiem, że robisz to dla jego dobra — zagadnął go Vaughn.
Callum westchnął głęboko. Vaughn był jedyną osobą, która znała wszystkie jego poświęcenia i troski.
— Vaughn, sam wiesz, jak jest. Kiedy Sienna nas zostawiła, nie wiedziałem, co robić. Wybrała karierę zamiast nas, zamiast syna, zamiast wspólnego życia. To była jedyna rzecz, jaką mogłem zrobić. Widząc, jak Rowan ją nazywa i jak się w nią wtula, wiedziałem, że idealnie nadaje się do tej roli — wyznał Callum.
Rozmawiali przy winie w gabinecie, podczas gdy Rowan bawił się z Dee w swoim pokoju. Nagle do ich uszu dobiegł radosny śmiech chłopca, co wprawiło ich w zdumienie.
— Widzę, o co ci chodziło. Pierwszy raz słyszę, żeby Rowan tak się śmiał — zauważył z uśmiechem Vaughn.
— Masz rację — przytaknął Callum.
Obaj poszli podejrzeć Dee i Rowana. Byli pod wrażeniem tego, jak dziewczyna potrafi zaangażować dziecko w zabawę. Callum nigdy nie widział syna w tak doskonałym nastroju. Cieszył się, że trafił na Davinę; w przeciwnym razie każdy dzień byłby przepełniony smutkiem.
— Callum, a co jeśli Sienna wróci? — to pytanie Vaughna sprawiło, że twarz Calluma natychmiast spoważniała, a w oczach pojawił się gniew. Vaughn wiedział, jak bardzo nienawidził Sienny za to, że ich porzuciła. Obecnie była sławną modelką i aktorką w Nowym Jorku. Rowan widział ją wiele razy w telewizji, ale ku ich zaskoczeniu, w ogóle go nie obchodziła.
— Vaughn, znasz moją odpowiedź. Nigdy nie pozwolę jej tu wrócić i rościć sobie praw do mojego syna ani miana jego matki. Nigdy nie wybaczę jej tego, co nam zrobiła — odparł bardzo surowo.
Vaughn tylko skinął głową i odetchnął głęboko.
— Rowan, ile ty masz właściwie lat? — zapytała chłopca Davina.
Rowan spojrzał na nią swoimi błękitnymi oczami, tak podobnymi do oczu ojca. Davina zawsze czuła, że te oczy ją hipnotyzują; sama miała zwyczajne, ciemnobrązowe tęczówki i trochę mu ich zazdrościła.
— Mamusiu, nie wiesz? Mam już siedem lat — odpowiedział smutno Rowan.
Davina udawała zaskoczoną.
— Ojej, przepraszam, kochanie. Masz rację. Jesteś już takim dużym chłopcem — powiedziała i zaczęła go łaskotać. Uwielbiała patrzeć na jego śmiech. Rezydencja, wcześniej cicha i chłodna, teraz wypełniała się radością.
Mijały dwa dni, a ona czuła, że zżyła się już z Vaughnem, Callumem, a przede wszystkim z Rowanem. Kochała zabawy z małym i ze zdumieniem odkryła, że bycie mamą przychodzi jej naturalnie. Vaughn i Callum często wychodzili do pracy, zostawiając ją samą z chłopcem w rezydencji. Służba również ją polubiła; nianie przyznały, że choć znały prawdziwą matkę Rowana, wolą ją.
— Davino, wiesz co, pierwszy raz widzę Rowana w takim stanie, a Callum wreszcie wydaje się szczęśliwy. Dobrze, że się tu pojawiłaś — wyznała jej najstarsza z niań.
Davina była poruszona tymi słowami.
— Co masz na myśli? — zapytała.
— Nie wiesz? Zanim tu przyszłaś, Callum dwoił się i troił, żeby uszczęśliwić Rowana, ale ten wciąż dopytywał o matkę. Callum był bezradny. Robił wszystko, by go rozpieszczać, ale to nie pomagało. Chłopiec był osowiały, odkąd skończył pięć lat — opowiedziała niania, a Davina poczuła ukłucie w sercu. Nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo Callum cierpiał.
















