Usta Cynthi skrzywiły się w chłodnym uśmiechu.
Ci służący byli mistrzami pochlebstw. Odkąd dwa miesiące temu przekroczyła próg rezydencji Larsonów, było tak, jakby stała się dla nich niewidzialna. Albo aktywnie ją podkopywali, pomagając i podżegając macosze i przyrodniej siostrze za jej plecami, albo, tak jak teraz, otwarcie jej się sprzeciwiali.
Początkowo Cynthia nie w pełni rozumiała, jak bardz
















