Podczas kolacji każdy był pogrążony we własnych myślach. Kiedy skończyli jeść, Cynthia, zdecydowana nie dawać tym ludziom kolejnej szansy na manipulowanie nią, natychmiast wstała, by wyjść.
Gdy miała już wychodzić, Mason, siedzący na kanapie, krzyknął gniewnie: "Jeśli dzisiaj wyjdziesz przez te drzwi, nie waż się wracać!"
Nie mógł uwierzyć, że Cynthia, która przez ostatnie dwa miesiące była taka posłuszna, teraz jest tak krnąbrna. Jego wściekłość sprawiała, że jego pierś unosiła się z każdym oddechem. Ale to nie była dla niego wielka sprawa – jakie zamieszanie mogła wywołać jedna dziewczyna z małego miasteczka? Zakładał, że gdy tylko odetnie jej kieszonkowe, nie wytrzyma długo na swojej dumie. Przyczołga się z powrotem, gotowa spełniać jego rozkazy i zapewnić mu fundusze.
Roseanne bez przerwy klepała Masona po plecach. Kątem oka obserwowała, jak Cynthia znika w drzwiach, a w jej spojrzeniu błyskała złośliwość.
W rzeczywistości pomysł, by Cynthia wymieniała swoje towarzystwo na fundusze swoim ciałem, był nikczemnym planem Roseanne. Roseanne wspomniała o tym mimochodem przed Masonem, nigdy nie spodziewając się, że weźmie to sobie do serca, ale jej plan zadziałał idealnie. Cynthia mogła winić tylko swoje uderzające podobieństwo do zmarłej matki, tak promiennej, że nawet bez ozdób przyćmiewała te z makijażem.
Poza tym, rodzice Jeffreya nienawidzili Roseanne, ponieważ była córką kochanki. Mimo że Cynthia pochodziła ze wsi, i tak woleli ją od Roseanne.
Chociaż Roseanne i Jeffrey czuli do siebie coś więcej, rodzice tego ostatniego nadal nie zgadzali się na ich ślub. Za podszeptem matki Roseanne zaczęła rozważać pomysł zrujnowania najpierw Cynthii.
'Gdyby tylko Cynthia wczoraj wieczorem nie miała takiego cholernego szczęścia, jej kompromitujące nagranie byłoby teraz wszędzie w sieci. A wtedy ja stałabym się jedyną reprezentacyjną córką rodziny Larsonów, a rodzina Sullivanów przestałaby zwlekać ze ślubem,' pomyślała Roseanne.
*****
Cynthia nie wzięła słów Masona do serca. Przez ostatnie dwa miesiące była uprzejma tylko po to, by utrzymać pozory rodzinnego uczucia, zanim odkryła ich prawdziwą naturę. Ale ci ludzie brali ją za słabeusza, zbytnio się rozgaszczając i wykorzystując ją.
Poszła do kawiarni i znalazła miejsce przy oknie. Wkrótce potem do jej stolika podszedł mężczyzna w garniturze z teczką.
"Panie Gibson," Cynthia przywitała mężczyznę, wstając.
Mężczyzna, Bernard Gibson, był prawnikiem po czterdziestce, o którym, jak wspomniał jej dziadek, Cynthia mogła poprosić o pomoc, jeśli chodzi o akcje.
Cel ich spotkania został wyjaśniony przez telefon, więc Bernard wręczył dokument bezpośrednio, gdy usiedli. "To jest testament twojej matki."
Cynthia przejrzała go, a Bernard wyjaśnił: "Testament twojej matki stwierdza, że musisz mieć dwadzieścia lat i być zamężna, zanim będziesz mogła odziedziczyć 70% akcji Larson Group."
Cynthia podniosła wzrok, zdziwiona. "Dlaczego jest tam warunek, że muszę być zamężna?"
Bernard zmarszczył brwi, również zdezorientowany. "Twoja matka powiedziała tylko, że to na wypadek..."
Cynthia ponownie skłoniła głowę, dokładnie analizując testament.
Pół godziny później Bernard przeprosił i wyszedł.
Sama, Cynthia pozostała siedzieć przy oknie, wpatrując się nieobecnym wzrokiem w szyld Sullivan Group po drugiej stronie ulicy, lśniący w słońcu, myśląc: 'Dlaczego mama dodała takie warunki do testamentu? Miała tylko trzydzieści lat, kiedy umarła – nikt nie sporządza testamentu w tak młodym wieku bez powodu.'
Im więcej Cynthia o tym myślała, tym bardziej zdawała sobie sprawę, że w tej historii jest coś więcej, co trzeba odkryć.
Ale priorytetem było odzyskanie akcji. Chociaż znała treść testamentu, warunki wydawały się trudne do spełnienia. Wiek nie stanowił problemu; w przyszłym miesiącu skończy dwadzieścia lat. Prawdziwym problemem było wyjście za mąż.
















