Maevia
Roślina doniczkowa leci przez pokój i zatrzymuje się w połowie drogi, zanim do mnie dociera. Opada na podłogę, rozsypując wszędzie szkło, ziemię i tulipany. Patrzę zszokowana na Rowenę stojącą przy oknie. Nie spodziewałam się, że we mnie czymś rzuci.
– Przepraszam – mówi. – Myślałam, że to Thorne.
– Tak go witasz?
– Jest irytujący. Zasługuje na to.
– Próbowałaś używać słów zamiast niszczeni














