*Maevia*
Spacer po ogrodzie miał podnieść mnie na duchu, ale kiedy kilka godzin później wracam do pokoju, okazuje się, że niewiele pomógł. Gdy wchodzę do środka, przypominam sobie, że przynajmniej nie muszę już się obawiać, że ktoś wyrwie mi gardło, kiedy będę spacerować. To chyba powód do radości, tak sądzę.
Moja dłoń wędruje do szyi. Przystaję przed lustrem, by przyjrzeć się bliznom. Greta i Tes














