Lucchese
Moja odpowiedź najwyraźniej zbija go z tropu. Uderza pięścią w solidne dębowe biurko i gapi się na mnie z wściekłością.
— Co z tobą, do cholery, jest nie tak?! Kazałem ci jej pilnować, a ona była uzbrojona, niech to szlag! Skąd wzięła broń?
— Z sejfu w moim apartamencie — cedzę przez zęby.
— Ta suka o mało nie zabiła Lazzaro — wtrąca Lucia.
Zaciskam pięści i odwracam się w jej stronę z gr
















