Varya
Moje serce zamiera.
Jego?
On myśli, że jestem jego?
Marszczę brwi i kręcę głową.
— Nie pomyl pojęć, Arturo. Dawno temu przestałam być czyjąś własnością. A teraz mnie puść, proszę.
Przez kilka sekund pozostaje w całkowitym bezruchu, aż w końcu się odsuwa.
Słyszę jego ciężki oddech; przeczesuje palcami włosy i kręci głową.
— Nie pozwolę ci z nim odejść, Varya. Nie mogę.
— Nigdy nie mówiłam, że
















