logo

beletrystyka

Uwięziona przez więźnia: Obsesja tyrańskiego szefa.

Uwięziona przez więźnia: Obsesja tyrańskiego szefa.

Autor: Avelon Moreau

Rozdział 4
Autor: Avelon Moreau
8 sty 2026
Twarz Ling Luoyin zmieniła się dokładnie w momencie, gdy brutalny policzek Ling Guozhiego wylądował na twarzy Ling Yiran. — Co ty wygadujesz! Wjechałaś samochodem w człowieka i przez to trafiłaś do więzienia. Przez ciebie cała nasza rodzina okryła się hańbą. Nie masz już przyszłości. Chcesz zrujnować przyszłość siostry? — skarcił ją Ling Guozhi. Jego oczy były pełne obrzydzenia do starszej córki. Gdy wspominał czasy, kiedy dzięki niej rodzina mogła nawiązywać kontakty z rodem Xiao, oraz szacunek, jaki okazywali mu wtedy krewni i znajomi, nie mógł powstrzymać pogardy za to, co zrobiła. Policzki Ling Yiran bolały tak bardzo, jakby płonęły, ale jej wyraz twarzy pozostał spokojny, jakby wcale jej to nie obchodziło. — Początkowo chciałam tylko zapalić kadzidełko dla mamy, ale teraz wydaje się, że nie ma potrzeby, abym robiła to tutaj. Nigdy więcej nie postawię nogi w tym domu. Powiedziawszy to, Ling Yiran odwróciła się i opuściła miejsce, które kiedyś było jej domem. W tym „domu” nie było dla niej miejsca. — Gdy Ling Yiran dotarła do swojego mieszkania, panował tam mrok, a światła były wyłączone. Kiedy je włączyła, przywitała ją zimna cisza. Na pierwszy rzut oka widziała, że w pokoju nie ma nikogo innego. Czy Jin odszedł? Jej serce nagle poczuło pustkę. Okazało się, że w końcu i tak została sama! Ling Yiran zaśmiała się gorzko. Właśnie gdy miała się odwrócić i zamknąć drzwi, zobaczyła postać powoli idącą w jej stronę. Zamarła. To był Jin! Wciąż miał na sobie te same znoszone ubrania z wczoraj, a w ręku trzymał torbę. Gęsta grzywka zasłaniała niemal całą górną część jego twarzy, utrudniając ludziom wyraźne dostrzeżenie jego oblicza na pierwszy rzut oka, ale ona wiedziała, że pod grzywką kryje się twarz, która z łatwością mogłaby zawładnąć ludzkimi sercami. Taki człowiek... czy on naprawdę był bezdomnym? W ogóle go nie znała i niewiele o nim wiedziała. Wiedziała, że przygarnięcie go w ten sposób było impulsywną decyzją i mogło narazić ją na niebezpieczeństwo, ale... nie mogła się powstrzymać. Może ludzie są jednak zwierzętami stadnymi. Potrzebują towarzystwa. — Wróciłem. — Zimny i obojętny głos rozbrzmiał, ale brzmiał też jak najpiękniejszy dźwięk, jaki mogła wydać natura. Jej gardło nagle stało się ciepłe, a słowa uwięzły w krtani. — Ja... myślałam, że nie wrócisz. Wpatrywał się w nią. — Po prostu wyszedłem coś kupić. Szybko odsunęła się na bok, wciągnęła go do pokoju i zamknęła drzwi. Wtedy zobaczyła dwie białe bułki na parze w torbie, którą trzymał. Uśmiechnęła się łagodnie i poczuła, że całe jej ciało wydaje się teraz znacznie bardziej rozluźnione. — Zjemy później razem, ale przedtem ja... chciałam zapalić kadzidełko dla mojej mamy. Dziś jest rocznica jej śmierci — powiedziała Ling Yiran. Wyjęła z torebki czerwone świece i kadzidełka, które kupiła w drodze do domu, wraz z oprawionym zdjęciem. Było to czarno-białe zdjęcie kobiety. Kobieta na fotografii miała zaledwie około 30 lat, wyglądała łagodnie i pięknie. Ling Yiran zapaliła świece i kadzidełka, trzymając je w dłoniach, po czym skłoniła się trzykrotnie przed zdjęciem z szacunkiem. — Mamo, zaczęłam teraz nowe życie. Żyję dobrze. Mam pracę, która płaci wystarczająco, bym mogła się wyżywić. Możesz być spokojna, a w przyszłości będzie mi się wiodło tylko lepiej i lepiej... Yi Jinli stał z boku i patrzył na kobietę przed sobą z uśmiechem na ustach. Jednak jej oczy w kształcie migdałów wyglądały na zamglone. Światło świec i lamp mieszało się, sprawiając, że cienie tańczyły na jej twarzy. Miała łukowate brwi, mały nos i różowe usta. Nie była wcale brzydka, ale Yi Jinli widział już zbyt wiele pięknych kobiet. Wtedy Hao Meiyu, jego narzeczona, również była rzadką pięknością. Dla Yi Jinliego uroda Ling Yiran była tylko przeciętna. Widział jej akta i naturalnie wiedział, że dzisiaj jest rocznica śmierci jej matki. Była tylko kobietą, która dopiero co wyszła z więzienia i pracowała jako zamiataczka ulic, a mimo to mówiła, że dobrze sobie radzi? — Poza tym, jest tu jeszcze jedna osoba, która ze mną mieszka — powiedziała cicho. Następnie odwróciła głowę i spojrzała na niego swoimi okrągłymi oczami. W świetle świec była cicha i obojętna, ale wydawała się też wypełniona nieskończoną radością. To było tak, jakby sama jego obecność wystarczyła, by ją zadowolić. Po chwili znów zwróciła się w stronę kobiety na zdjęciu. — Więc naprawdę dobrze sobie radzę, mamo. Możesz teraz spoczywać w pokoju. Po wypowiedzeniu tych słów skłoniła się z szacunkiem jeszcze trzy razy i dopiero wtedy włożyła kadzidełka do naczynia. Potem stała cicho i patrzyła na zdjęcie w ramce. Po piętnastu minutach kadzidełka się wypaliły. Ling Yiran zdmuchnęła świece i powiedziała do Yi Jinliego: — Dobrze, posprzątam i zrobię trochę zupy. Zjedzmy razem kolację. — Dobrze — odpowiedział. Szybko spakowała rzeczy, po czym wyjęła jajko i pomidora z lodówki, gotując zupę pomidorową z jajkiem. Następnie zaczęli jeść kolację z bułkami na parze jako dodatkiem. — O właśnie, Jin, jaką pracę wykonywałeś w przeszłości? — zapytała Ling Yiran, jedząc. — Robiłem przeróżne rzeczy. Jeśli była praca do wykonania, to ją wykonywałem. Jeśli nie było, to po prostu szukałem miejsca na odpoczynek — powiedział. Odpoczynek? Zastanawiała się, czy jego „odpoczynek” oznaczał siedzenie bez życia na skraju drogi, jak wczoraj. Musiał wiele wycierpieć w przeszłości. W przeciwnym razie, dlaczego siedziałby na ulicy w zimną, zimową noc? — Ile masz lat? — zapytała ponownie. — Dwadzieścia siedem — odparł. — Jesteśmy w tym samym wieku — powiedziała zaskoczona. — W którym miesiącu się urodziłeś? — W listopadzie. — Ja w lipcu. W takim razie jestem o kilka miesięcy starsza od ciebie — powiedziała Ling Yiran. — Ty nie masz rodziny i ja też nie. Dlaczego od teraz nie będziesz traktował mnie jak siostrę? Ja również będę uważać cię za swojego młodszego brata. — Siostrę? — Uśmiechnął się lekko. Nigdy wcześniej nie było nikogo, kto odważyłby się być jego siostrą, a ta kobieta wciąż bezwstydnie nalegała na bycie nią? Gdyby wiedziała, kim on jest, czy nadal odważyłaby się powiedzieć coś takiego? Jednak to właśnie dlatego, że nie wiedziała, było to dla niego tak interesujące. — Nie możesz? — Jej oczy pociemniały. Gdy jej matka zmarła, Ling Yiran miała zaledwie trzy lata. Wiedziała tylko, że jej matka przypadkowo poroniła i zmarła z tego powodu. Co do dziecka, które było w jej brzuchu, słyszała od starszyzny i krewnych, że miało już sześć miesięcy. To był chłopiec, ale niestety żył tylko 10 minut po wyjęciu. Gdyby ten chłopiec przeżył, byłby jej młodszym bratem i może wtedy nie byłaby tak samotna jak teraz! — Jesteś pewna, że chcesz być moją siostrą? — Jego głos nagle rozbrzmiał. Szybko podniosła wzrok i zobaczyła jego piękne, uwodzicielskie oczy za grzywką. Jego oczy były czyste, ale sprawiały też wrażenie, jakby spowijała je tajemnicza mgła. — Mhm — odpowiedziała. — Ale ja nie mam ani stałego domu, ani prawdziwej pracy. Nie potrafię nawet zapewnić sobie godnego bytu. Dlaczego chcesz być moją siostrą?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 4 – Uwięziona przez więźnia: Obsesja tyrańskiego szefa. | Czytaj powieści online na beletrystyka